Słabość naszego rynku na wczorajszej sesji stanowiła zapewne sporą niespodziankę dla wielu inwestorów. Doniesienia zza Atlantyku, gdzie Dow Jones znacząco odreagował poprzednie spadki, jak również optymistyczny przebieg sesji na giełdach Europy Zachodniej mogły dawać nadzieję, iż również na WGPW notowania będą miały korzystny przebieg. Stało się jednak inaczej i chociaż obniżka WIG-u nie była znacząca, to jednak jest ona trochę niepokojąca i być może już niedługo zaczniemy mówić o ujemnej korelacji giełdy warszawskiej z Wall Street. Dezorientację potęguje fakt, iż opublikowane właśnie dane, dotyczące listopadowej inflacji, są bardzo optymistyczne. Wzrost cen towarów i usług w ubiegłym miesiącu, według GUS-u, wyniósł 0,5%, co w okresie styczeń-listopad '98 daje świetny wynik 8,1%. Jeśli w grudniu inflacja wyniesie około 0,6%, a w opinii specjalistów jest to realne, to całkowity wzrost cen w 1998 roku wyniesie 8,7%, więc znacznie poniżej założeń budżetowych. Coraz częściej mówi się też o konieczności zmiany poziomu rezerw obowiązkowych dla banków. Wiadomo jednak, że nie będzie to operacja ani jednorazowa, ani drastyczna. Kwotę zamrożonych rezerw szacuje się na około 18 mld zł i jest ona zbyt duża, aby wypuścić ją na rynek, zatem planuje się zamianę jej części na papiery wartościowe emitowane przez bank centralny. Operacja poprawi znacznie wyniki finansowe banków, a wiadomo, jaki wpływ ma ten sektor na główne indeksy WGPW. Poza tym, zgodnie z teorią obniżka poziomu rezerw obowiązkowych jest jednym z silniejszych średnioterminowych sygnałów kupna akcji. Krótkoterminowo zatem sytuacja jest dość niepewna, natomiast w perspektywie kilku miesięcy można spodziewać się wyraźnego wzrostu naszego rynku.

.