Inwestorzy ignorują kryzys na szczytach władzy w Stanach Zjednoczonych
W poniedziałek na czołowych giełdach papierów wartościowych można było zauważyć malejącą aktywność inwestorów w związku ze zbliżającymi się świętami Bożego Narodzenia. Pomimo to nastąpiła wyraźna zwyżka notowań, dzięki popytowi na akcje wybranych spółek oraz zignorowaniu przez uczestników rynku groźby odsunięcia od władzy prezydenta Billa Clintona. Również w Nowym Jorku Dow Jones wykazywał przed południem silną skłonność do wzrostu, korzystając z dużego popytu na walory firm informatycznych.
Nowy JorkZgodnie z przewidywaniem, poniedziałkowa sesja rozpoczęła się od kontynuacji piątkowego wzrostu notowań, który doprowadził do zwyżki Dow Jonesa o 27,81 pkt. (0,31 proc.). Silnym bodźcem był w dalszym ciągu duży popyt na akcje amerykańskich firm informatycznych ze względu na zwiększone zainteresowanie ich produktami. Eksperci dostrzegli też przejawy charakterystycznego dla końca roku trendu wzrostowego, pobudzonego w znacznym stopniu przez popyt na tanie walory spółek o niewielkiej kapitalizacji.Uczestnicy rynku pominęli natomiast w swych kalkulacjach zabiegi mające na celu pozbawienie stanowiska Billa Clintona. Uznali bowiem, że wobec poparcia opinii publicznej dla prezydenta podjęcie takiej decyzji przez Senat USA jest mało prawdopodobne. Ponadto - zdaniem ekspertów - kryzys na szczytach władzy nie będzie mieć wpływu na kondycję gospodarki amerykańskiej. Nastroje te przyczyniły się do wzrostu Dow Jonesa, który do godziny 20.00 naszego czasu zyskał prawie 169 pkt. (1,9 proc.).LondynInwestorzy brytyjscy nie przejęli się próbami odsunięcia od władzy prezydenta Billa Clintona, zwłaszcza wobec pomyślnych wieści z Wall Street. Obroty na giełdzie londyńskiej były małe, ale popyt na wybrane akcje umożliwił podtrzymanie trwającej od kilku dni tendencji zwyżkowej. Uwagę zwracał znaczny wzrost cen walorów British Aerospace w związku z ponownymi pogłoskami o jego ewentualnej fuzji z amerykańskim General Electric Co. FT-SE 100 podniósł się o 134,60 pkt. (2,34 proc.).FrankfurtWe Frankfurcie, przy małych obrotach, DAX wzrósł wyraźnie, o 151,70 pkt. (3,28 proc.), dzięki zainteresowaniu akcjami kilku czołowych spółek. Szczególnie chętnie kupowano papiery firm BMW oraz Viag, tej ostatniej w związku z zatwierdzeniem przez radę nadzorczą fuzji ze szwajcarskim przedsiębiorstwem Alusuisse oraz planami sprzedaży koncernowi Thyssen firmy handlowej Kloeckner & Co.ParyżParyski CAC-40 zyskał 111,52 pkt. (3,02 proc.), reagując na przedpołudniowy wzrost notowań w Nowym Jorku. Na uwagę zasługiwała zwyżka cen akcji towarzystwa ubezpieczeniowego Axa, w związku ze spodziewanym zwiększeniem zwrotu z kapitału mimo kryzysu azjatyckiego. Staniały natomiast papiery Thomson-CSF wskutek negatywnej oceny jego zabiegów reorganizacyjnych oraz malejących szans na fuzję z brytyjską grupą GEC.TokioNa giełdzie tokijskiej odrobiono większość początkowych strat, gdyż inwestorzy doszli od przekonania, że ewentualne odsunięcie od władzy prezydenta Billa Clintona nie powinno mieć wpływu na podejście Stanów Zjednoczonych do ogólnoświatowych problemów gospodarczych. Wyrażano tylko obawy, czy sprawa ta nie będzie zaprzątać zbyt długo uwagi uczestników rynku. Natomiast w dalszym ciągu niepokojono się sytuacją na japońskiej scenie politycznej, zwłaszcza zaś niepewną przyszłością planowanej koalicji rządowej. W tej atmosferze Nikkei 225 stracił 41,34 pkt. (0,29 proc.).Chętnie sprzedawano akcje banków, gdyż obawiano się zmniejszenia zysków z posiadanych przez nie obligacji, które stanowią największą część ich portfeli inwestycyjnych. Staniały również walory przedsiębiorstw hutniczych w związku z ujawnieniem przez władze USA praktyk dumpingowych. Obroty na parkiecie były niewielkie ze względu na rozpoczętą już przez licznych inwestorów zagranicznych przerwę świąteczną.