Chłodnym okiem

Prognozowanie jest działaniem z pogranicza nauki i intuicji. Najbardziej wyrafinowane metody prognostyczne są oparte o projekcje, wykorzystujące zależności i tendencje obserwowane w przeszłości i nie są w stanie przewidzieć zdarzeń, które nigdy przedtem nie wydarzyły się. Mimo to prognozowanie jest potrzebne i pożyteczne, wskazuje bowiem na najbardziej prawdopodobny wariant wydarzeń z punktu widzenia wiedzy posiadanej w momencie formułowania prognozy.Rok 1999 nie jest łatwy do prognozowania wielkości makroekonomicznych w Polsce i na świecie. Nie przypominam sobie, by w ostatnich latach istniała sytuacja niepewności podobna do obecnej. Źródłem niepewności jest fakt, że w 1998 roku światem wstrząsnęły kryzysy, które swój początek miały nie w rozwiniętej części gospodarki, tylko w rozwijającym się jego obszarze, na tak zwanych rynkach wschodzących. Rzecz w tym, że nie jest do końca jasne, jak kraje najbardziej rozwinięte gospodarczo, czyli Stany Zjednoczone, Europa Zachodnia i Japonia, zareagują na te kryzysy. Nie wiadomo, czy gospodarki tych krajów są na tyle odporne i zdrowe, by nie wpaść w recesję. Novum sytuacji polega na tym, że kryzys przyszedł z zewnątrz i nie powstał w świecie rozwiniętym gospodarczo.Druga połowa 1998 roku była okresem obniżania prognoz wzrostu gospodarczego. Główny analityk Deutsche Bank Research, renomowanej instytucji badawczej, przedstawił niedawno na seminarium IBnGR wykres obrazujący prognozy wzrostu PKB w Niemczech w 1999 roku formułowane w kolejnych miesiącach 1998 r. Wykres przypominał trajektorie lotu coraz cięższych pocisków wystrzeliwanych z tego samego działa. Podobnie było w Polsce. Rządowe założenia makroekonomiczne do tegorocznego budżetu zostały zredukowane między sierpniem i październikiem, co wydarzyło się po raz pierwszy w ostatnich kilku latach.Wszystko to świadczy o tym, że powszechnie oczekuje się pogorszenia koniunktury gospodarczej oraz zwolnienia tempa wzrostu gospodarki w skali globalnej i poszczególnych gospodarek, tylko tak naprawdę nikt nie jest w stanie podać skali spadku. Stopień niepewności jest taki, że większość prognoz odzwierciedla pesymistyczne oczekiwania umieszczane w założeniach do prognoz.Otwierając się na świat, polska gospodarka skorzystała ogromnie dzięki rozwojowi handlu, transferowi technologii, poszerzeniu rynków zbytu, zwiększeniu stopnia konkurencji na rynku wewnętrznym i wielu innym czynnikom, znanym z literatury. Otwarcie to może mieć także negatywne następstwa, jeżeli w gospodarce światowej pojawi się recesja. Do zmniejszenia wzrostu produkcji wystarczy mniejszy popyt na eksport z Polski. Wolniej rosnący eksport spowoduje zmniejszenie popytu wewnętrznego jako skutku niższej produkcji. Do zrekompensowania strat nie wystarczy utrzymywanie się silnego popytu krajowego.Ponieważ skala spowolnienia wzrostu gospodarczego w 1999 roku w krajach Europy Zachodniej, czyli u głównych partnerów handlowych Polski nie jest dokładnie znana - najważniejsze ośrodki prognostyczne nie mają wyrobionego zdania na ten temat - prognozy dla Polski są również niejednoznaczne. Co do jednego jest jednak zgoda: tempo wzrostu produktu krajowego brutto będzie w 1999 roku niższe niż w ostatnich pięciu latach. Określa się je w przedziale między 4 a 5 proc., z coraz wyraźniejszym ciążeniem ku 4 proc. O recesji nie może zatem być mowy, mimo pojawienia się i takich przewidywań. Otwartą kwestią pozostaje, od jak niskiego tempa wzrostu PKB można będzie mówić o nastaniu recesji w Polsce.

BOHDAN WYŻNIKIEWICZ

Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową