Pierwszy tydzień nowego roku przyniósł bardzo dynamiczną zwyżkę notowań na warszawskim parkiecie, a wśród indeksów giełdowych rynku podstawowego największy wzrost odnotował WIG-20, którego portfel akcji dał 13-proc. zysk. W piątek, co prawda, nastąpiło wyhamowanie tempa zwyżki, ale biorąc pod uwagę czwartkową przecenę podczas notowań ciągłych, którą na razie można traktować jako korektę, wydaje się to w pełni uzasadnione.Okazuje się zatem, że tym razem warszawski parkiet idzie z trendem głównych rynków światowych, na czele z Wall Street, gdzie Dow Jones ustanowił kolejne historyczne maksimum, nie zważając na rozpoczętą procedurę usunięcia urzędującego prezydenta. Wydaje się również, że pozytywne opinie o kondycji polskiej gospodarki znalazły wreszcie przełożenie na zaangażowanie kapitałowe zachodnich inwestorów, choć trudno w tym momencie określić horyzont ich inwestycji. Można jednak przy tym odnieść wrażenie, że nasz rynek, podobnie jak innych krajów negocjujących wejście do UE (Czechy, Węgry), zaczyna być lepiej postrzegany niż pozostałe państwa regionu środkowowschodniego.Nieco gorzej natomiast wygląda sytuacja, gdy spojrzymy na kondycję finansową spółek giełdowych, które w zeszłym roku w większości wykazywały słabe wyniki (między innymi ze względu na kryzys rosyjski), a to może hamować bardziej dynamiczne wzrosty indeksów. Inwestorzy będą zatem najprawdopodobniej zainteresowani dużymi firmami, a szczególnie - jak ostatnio podał Salomon Smith Barney - z sektora informatycznego, budowlanego oraz branży telekomunikacyjnej i bankowej.Szansę na szersze zainteresowanie mają również inne spółki, które podejmą bardziej zdecydowane działania w celu poprawy wyników finansowych, a biorąc pod uwagę ostatnie trendy na Zachodzie, "modnym" rozwiązaniem w tym względzie są fuzje.
.