Pierwszy tydzień nowego roku (WIG +12,7 proc.) był na GPW najlepszy od stycznia 1996 roku. Jednakże zlekceważenie przed tygodniem pierwszych niepokojących sygnałów nadchodzących z Brazylii okazało się jednym z większych błędów, jakie w ostatnich miesiącach można było popełnić na rynku. Po doświadczeniach poprzednich kryzysów przyczyny środowej paniki wywołanej dewaluacją brazylijskiego reala są oczywiste. Niełatwo bowiem odrzucić scenariusz, w którym utrzymująca się presja na reala doprowadzi do decyzji o całkowitym uwolnienia jego kursu, ataki spekulantów przyczynią się do dalszej dewaluacji, ta zaś wywoła reakcję łańcuchową w pozostałych krajach regionu, który odpowiada za 20 proc. handlu zagranicznego Stanów Zjednoczonych i jest znaczącym dłużnikiem zarówno USA, jak i UE. Perspektywa dalszego wzrostu rekordowego deficytu obrotów bieżących USA osłabi dolara. Pogorszy to perspektywy gospodarcze UE, co ponownie ograniczy polski eksport i zredukuje tempo wzrostu krajowej gospodarki.Pomimo oczekiwanego w najbliższych tygodniach dalszego spadku stóp procentowych, taki rozwój wydarzeń unieważniłby założenie o trwającej już od października hossie. Przewaga popytu z czwartkowych ciągłych sugeruje jednak, że rynek widzi obecnie przyszłość w nieco jaśniejszych barwach. Fale wyprzedaży o takim nasileniu (12,7 proc. w trakcie 3 sesji) przydażyły się w ostatnich latach jedynie trzykrotnie. Pierwsza z nich wyznaczyła pierwsze dno paniki wywołanej załamaniem rynku w Hongkongu i poprzedziła o 11 tygodni oraz 11,5 proc. ostateczne minimum rynku z 12.01.98 r. (13 228). Dwa ostatnie załamania tego typu miały miejsce pod koniec sierpnia i na początku października '98 i poprzedziły lokalne dna rynku o 2 sesje (7,5 proc.) i 5 sesji (3,8 proc.).
.