Kandydatami: Renault, DaimlerChrysler i Ford
Prezes drugiego co do wielkości japońskiego koncernu samochodowego - Nissan Motor Co. - Yoshikazu Hanawa zapowiedział, że zgodziłby się na ewentualne przejęcie kontrolnych udziałów w spółce przez zagraniczną firmę. Tym samym Nissan znalazłby środki na spłatę bilionów jenów, które winien jest bankom. Wypowiedź ta wzbudziła spekulacje, kto mógłby być ewentualnym nabywcą akcji japońskiego koncernu. Najczęściej wymienia się Renault, DaimlerChrysler czy Forda.Niedawno japoński dziennik Nihon Keizai, powołując się na anonimowego przedstawiciela Nissana, poinformował, że koncern gotów jest sprzedać nie więcej niż 50% akcji, by zachować możliwość zarządzania spółką. Jednak - zdaniem analityków - jest mało prawdopodobne, by ktokolwiek zgodził się na tak dużą inwestycję, nie mając możliwości kontrolowania spółki. Taki precedens w japońskiej branży motoryzacyjnej ma już jednak miejsce. Niedawno największy na świecie producent samochodów - General Motors - kupił 49% udziałów w Isuzu Motors. Japończycy pozostawili sobie więc możliwość zarządzania koncernem.Hanawa podczas wczorajszej konferencji prasowej stwierdził, że możliwa jest sprzedaż ponad jednej trzeciej akcji Nissana. Nie określił jednak górnego pułapu walorów, które ewentualnie mógłby nabyć potencjalny inwestor. Jednocześnie zaprzeczył, że obecnie prowadzi rozmowy z kimkolwiek w sprawie przejęcia Nissana. - Nie prowadzimy żadnych formalnych rozmów, jednak jeśli ktoś się zgłosi, to rozważymy jego propozycję - stwierdził Hanawa.Wśród najbardziej prawdopodobnych kandydatów do zainwestowania w japoński koncern wymienia się przede wszystkim francuski Renault, niemiecko-amerykańskiego DaimleraChryslera i amerykańskiego Forda. Agencja Bloomberga wskazuje na kilka czynników, dla których kupno udziałów Nissana wydaje się atrakcyjne. Wprawdzie obecnie zadłużenie firmy względem instytucji finansowych sięga 4,3 bln jenów (37,4 mld USD), jednak zamierza ona do marca spłacić około 400 mld jenów, a dodatkowo nie wyklucza nowej emisji akcji, w wyniku której podniosłaby kapitał o około 200 mld jenów. - Pozycja globalna Nissana jest bardzo dobra. Ma rozwiniętą produkcję oraz dystrybucję nie tylko w Azji, ale również w Ameryce Północnej. Nieco gorzej jest na razie w Europie - twierdzi Steve Usher, analityk z tokijskiego Jardine Fleming Securities, który wydał rekomendację kupna dla akcji tego koncernu.
Ł.K.