Kruszwica: 42 mln zł strat w dwa lata
Po opublikowaniu wyników za 12 miesięcy okazało się, że Zakłady Tłuszczowe Kruszwica zamknęły rok stratą przekraczającą 16,1 mln zł. Wynik ten był o ponad 4 mln zł gorszy niż zapowiadano w skorygowanej w połowie listopada prognozie finansowej. Spółka nie ogłosiła jeszcze tegorocznych planów, jednak analitycy mają wątpliwości, czy Kruszwicy wreszcie uda się wykazać zyski.Od początku giełdowej kariery zarząd Kruszwicy przedstawiał optymistyczne prognozy finansowe. Według nich (zanim prognozy zostały skorygowane), firma powinna była zarobić przez ostatnie dwa lata ponad 35 mln zł. Tymczasem skończyło się na stratach w wysokości 42 mln zł. Spółce rokrocznie nie udaje się również osiągnąć zapowiadanych przychodów. I tak w minionym roku wyniosły one 558 mln zł, zamiast spodziewanych 638 mln zł, w 1997 roku zaś 532,3 mln zł, a nie jak oczekiwano 555 mln zł.Według Wojciecha Szymona Kowalskiego, analityka BMT, cała branża przeżywa regres. - Popyt na produkty tłuszczowe generalnie utrzymuje się na tym samym poziomie i nie należy oczekiwać jakichś nagłych zmian przyzwyczajeń konsumentów - powiedział analityk. To zaś w połączeniu z ostrą konkurencją na rynku, na którym dochodzi nawet do sprzedaży po cenach dumpingowych, nie rokuje dobrze producentom. Ponadto stale utrzymuje się wysoka sprzedaż niemarkowych olejów niskiej jakości. - W tym segmencie rynku cechą pierwszorzędną jest cena produktu. Wydaje się zatem, że Kruszwica trochę niepotrzebnie ponosiła wysokie wydatki na reklamę. Być może znacznie lepiej byłoby wydać te pieniądze na rozwój sieci dystrybucji - uważa W. Sz. Kowalski.Bardzo ważną pozycją po stronie kosztów są obciążenia finansowe związane z obsługą kredytów wykorzystywanych w czasie skupu surowców. - Większość firm z branży ma z tym kłopot i praktycznie nieustannie musi wspomagać się długiem, zwłaszcza krótkoterminowym. Według danych za pierwsze półrocze 1998 roku, stanowił on blisko 87% zaciąganych pożyczek - stwierdził analityk BMT. W przypadku Kruszwicy kolejną niekorzystną sytuacją były ujemne różnice kursowe. Na przykład blisko dwa lata temu spółka przez 8 miesięcy korzystała z pożyczek liczonych w markach niemieckich. Niestety, zarząd nie zabezpieczył się przed ryzykiem kursowym i koszty finansowe wzrosły aż o około 4,5 mln zł.Pomimo występowania wielu niekorzystnych czynników innym spółkom liczącym się na rynku udaje się jednak wypracowywać zyski. Średnia rentowność w pierwszym półroczu ubiegłego roku wyniosła bowiem brutto +8,2%, a netto +7%. - Wydaje się, że w obecnej sytuacji rynkowej dobrym sposobem na obniżkę kosztów byłoby zredukowanie zatrudnienia. Spółka może też bardziej stanowczo poszukiwać nowych kanałów dystrybucji dla swoich produktów - podsumował Wojciech Kowalski.
ADAM MIELCZAREK