Azjatyccy producenci szukają rynków zbytu

Malejący popyt na lokalnych rynkach to główny powód kłopotów azjatyckich producentów stali. Zdaniem "Financial Timesa", może to mieć również ujemny wpływ na globalną kondycję całej branży. Czołowi azjatyccy producenci stali, ze względu na malejący popyt na ich produkty na rynkach lokalnych, są zmuszeni szukać rynków zbytu w innych regionach świata. Duża podaż ogranicza jednak ceny stali, co uderza także w amerykańskie oraz europejskie koncerny tej branży. Wprawdzie decydują się one na zmniejszenie produkcji, jednak mają problemy z pozbyciem się zapasów, które wyprodukowały jeszcze przed pojawieniem się kryzysu na Dalekim Wschodzie.Sprawa jest na tyle poważna, że zainteresował się nią także Bill Clinton, który ostrzegł kraje azjatyckie (a przede wszystkim Japonię) przed stosowaniem dumpingu na światowych rynkach stali. Obawy amerykańskiego prezydenta są w pełni uzasadnione, biorąc pod uwagę październikowe dane, które wskazują na wzrost importu stali w Stanach Zjednoczonych aż o 56% w skali roku.W tym samym czasie eksport do USA z takich krajów, jak Japonia, Korea Płd., Chiny czy Australia wzrósł bardzo wyraźnie (w przypadku Japonii i Chin nawet o ponad 200%). W efekcie stopień wykorzystania mocy produkcyjnych w amerykańskich stalowniach obniżył się w listopadzie i grudniu ub.r. do 72% z 96% na początku 1998 r.Analitycy przewidują, że ceny stali w pierwszej połowie br. ustabilizują się, a wzrosnąć mogą nieznacznie najwcześniej latem. Ich zdaniem, średnia cena za tonę stali walcowanej na gorąco ukształtuje się w 1999 r. na poziomie 315 USD wobec 340 USD rok wcześniej i 425 USD w 1995 r.

Ł.K.