Makrotydzień
Autopoprawka budżetowa. Podczas debaty budżetowej w Senacie Leszek Balcerowicz wniósł autopoprawkę zwiększającą wydatki budżetowe. Na interwencyjny skup żywca wicepremier zaproponował 200 mln zł, a dla kas chorych 150 mln zł. Balcerowicz argumentował, że dzięki malejącej inflacji i obniżce stóp procentowych mniej środków pochłonie obsługa długu publicznego. Senat dorzucił jeszcze kolejne 85 mln zł na modernizację służby zdrowia, zmniejszając wydatki na niektóre inwestycje centralne.
Wszystko wskazuje na to, że rząd "wyczarowując" dodatkowe pieniądze próbuje rozładować napięcia. Jednak ani rolnicy, ani pracownicy służby zdrowia nie przerywają protestów. Chcą więcej. Lepszym rozwiązaniem byłoby przedstawienie obu protestującym grupom programów reform, z których wynikałaby jasna wizja przyszłości. (Niewykluczone, że reformy w pierwszym okresie wymagałyby zwiększonych nakładów.). Wszyscy wiedzą, że sytuacja służby zdrowia i rolników jest bardzo trudna. Gorzej, że nie wiadomo, jak ma być, by było lepiej. Perspektywy reformy służby zdrowia są równie mgliste dla lekarzy i pielęgniarek, jak i dla pacjentów.
Deficyt budżetowy w tym roku będzie nieco wyższy niż założono w budżecie i wyniesie 2,3% PKB, a nie 2,15% PKB - prognozują specjaliści z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową. Ich zdaniem, nie deficyt w handlu zagranicznym, a deficyt budżetu może być zagrożeniem dla rozwoju gospodarki. Główne źródła napięć to niedoszacowanie kosztów reform i przeszacowanie inflacji. Kosztowna może się okazać również prywatyzacja mało efektywnych branż - górnictwa, hutnictwa, zbrojeniówki.
Bardziej kosztowne będzie niepodejmowanie prywatyzacji w tych sektorach. Wydaje się, że dopóki ministerstwo będzie mogło sprzedawać akcje wysoko wartościowych spółek, raczej nie podejmie trudniejszych wyzwań. Będzie natomiast informować o potężnych wpływach z prywatyzacji, które stały się miarą prywatyzacyjnego sukcesu. W ubiegłym roku sprywatyzowano 15 spółek zamiast 50, ale przekroczone zaplanowane wpływy.