Bank Zachodni bliski prywatyzacji

Negocjacje w sprawie sprzedaży Banku Zachodniego zakończą się prawdopodobnie w czerwcu. - Do wakacji chcielibyśmy wyłonić inwestora - zapowiada wiceminister Alicja Kornasiewicz. Prezes Tadeusz Głuszczuk jest zdania, że zainteresowanie tą prywatyzacją będzie rekordowe.W czwartek Ministerstwo Skarbu Państwa opublikowało zaproszenie do negocjacji w sprawie sprzedaży BZ. Oferty można składać do 5 marca. MSP oferuje do 80% akcji - choć zastrzega sobie prawo do zmniejszenia liczby sprzedawanych walorów. - W przetargu mogą uczestniczyć konsorcja i pojedynczy inwestorzy - zapowiedziała w czwartek A.Kornasiewicz. Podkreśliła, że rządowa decyzja o prywatyzacji Banku Zachodniego zbiegła się z 10. rocznicą jego powstania.Mówiąc o historii BZ, T. Głusz-czuk przypomniał, że bank startował w 1989 r. z 49 oddziałami, oferującymi 10 produktów. Obecnie 181 placówek proponuje ich ponad 70. - W ciągu czterech lat chcemy podwoić udział we wszystkich rynkach - powiedział. Obecnie wynosi on 2,8-3,5%; zdaniem prezesa 6,5-7% zapewni BZ stabilną pozycję. Dwukrotnie większa ma być również sieć placówek, bankomatów (obecnie ponad 190), a także wydanych kart płatniczych (do stycznia br. niemal 100 tys.). W tym roku bank, który jako trzecia polska instytucja uzyskał licencję na autoryzację kart w terminalach elektronicznych, rozpocznie instalację POS-ów - najpierw w swych placówkach, a za dwa miesiące w punktach handlowo-usługowych.T. Głuszczuk nie ujawnił jeszcze ubiegłorocznych wyników BZ. Powiedział jedynie, że będą one gorsze niż w 1997 r. W związku bowiem z przygotowaniami do prywatyzacji zwrócono szczególną uwagę na jakość aktywów, tworząc wszystkie niezbędne rezerwy. Zgodny z planowanym był natomiast wynik operacyjny. Prezes zapowiedział, że 1999 rok BZ rozpoczął z bardzo uporządkowanymi aktywami, co pozwoli uniknąć niespodzianek. - Tegoroczny wynik będzie lepszy niż w 1997 r. i znacznie wyższy niż w 1998 r. - stwierdził.Jednym z głównych warunków stawianych inwestorowi będzie dokapitalizowanie. Choć wcześniej T. Głuszczuk mówił o kwocie 100-150 mln USD, w czwartek unikał podawania konkretnej kwoty. - Będzie ona zależała od zaakceptowanego przez nabywcę tempa rozwoju, a przede wszystkim - od decyzji MSP - powiedział. Jego zdaniem, uniknięcie rozproszenia akcjonariatu byłoby obecnie korzystne, jednak bank jako instytucja zaufania publicznego powinien być prędzej czy później notowany na giełdzie.

PRZEMYSŁAW SZUBAŃSKI