Rynek od 3 tygodni porusza się w obrębie wąskiej 5-proc. strefy 14 012-14 676 dla WIG-u. Od strony technicznej układ dominujących na globalnym rynku akcji cyklu sugeruje, że marzec i kwiecień powinny przynieść silny wzrost cen akcji (do 18 000 pkt.). W tej chwili jednak na rozstrzygnięcie, czy ten oczekiwany wzrost cen zostanie poprzedzony w ostatnim tygodniu lutego należy poczekać do czasu, kiedy będą znane oficjalne wyniki zaplanowanego na sobotę i niedzielę szczytu G-7. W optymistycznym scenariuszu kompromisowo zostanie rozstrzygnięta na nim najbardziej kontrowersyjna obecnie kwestia formy finansowania japońskiego pakietu fiskalnej stymulacji gospodarki. Władze USA domagają się od Japończyków drukowania pieniędzy (co załamałoby japoński rynek obligacji). Władze w Tokio grożą zaś repatriacją swych ulokowanych na Wall Street kapitałów, co, oczywiście, podniosłoby poziom rentowności amerykańskich obligacji skarbowych. W każdym z tych przypadków rynki akcji na świecie ucierpiałyby niemało.Całkiem nowym czynnikiem, który w najbliższym miesiącach będzie współdecydował o ogólnym poziomie atrakcyjności krajowego rynku finansowego, powinna być sytuacja budżetu rządu. Prognozy, na których została oparta ustawa budżetowa, wydają się obecnie mocno nierealistyczne. W styczniu dynamika roczna wydatków rządu wyniosła 36 proc. (co jeszcze da się jakoś wytłumaczyć) w porównaniu z 0,7-proc. spadkiem nominalnej wysokości dochodów budżetu. Tak znaczna niekorzystna rozbieżność tempa wzrostu obu pozycji wystąpiła po raz pierwszy prawie od 4 lat i oczywiście jej prawdopodobne utrzymanie w następnych miesiącach będzie oznaczać konieczność rewizji budżetu. Doświadczenie uczy, że wiąże się z tym kolejny wzrost podatków albo - w bardziej optymistycznym scenariuszu - upadek rządu i przedterminowe wybory, w których zwycięży Samoobrona.
.