Prywatyzacja hutnictwa

Strona polska nie wywiązała się na razie z podstawowego obowiązku, jakim było dostarczenie Komisji Europejskiej do końca ubiegłego roku biznesplanów polskich hut. Nowy termin to koniec marca.W międzyczasie (18 stycznia 1999) doszło do wycofania się konsorcjum VoestAlpine-Hoogovens, spowodowanego zmianą koncepcji prywatyzacji dwóch największych hut, a bezpośrednio informacją o poszukiwaniu doradcy prywatyzacyjnego dla Huty Katowice. Na początku lutego minister skarbu stwierdził, że połączenie obu zakładów (Sendzimir i Katowice) opóźniłoby ich prywatyzację o około rok. Jednocześnie poinformowano o staraniach na otrzymanie zgody (ze strony KERM) na indywidualną ścieżkę prywatyzacyjną. Kilka dni później (6 lutego) w rozmowach z przedstawicielami polskiego hutnictwa przedstawiciele Komisji Europejskiej dowiedzieli się, że przedstawiciele polskich hut nie wykluczają wspólnej prywatyzacji, choć woleliby zachować odrębność podmiotów.Całkowite odwrócenie frontu nastąpiło 17 lutego, kiedy to Ministerstwo Skarbu poinformowało o powrocie do koncepcji połączonej prywatyzacji, a następnego dnia stwierdziło, że widzi możliwość ponownego rozpoczęcia negocjacji z konsorcjum austriacko-holenderskim. Minister Emil Wąsacz w tym samym oświadczeniu zostawił jednak furtkę, stwierdzając, iż jest otwarty na obie koncepcje prywatyzacji: razem i osobno...Sytuację polskiego hutnictwa komentuje dla PARKIETU Jan Michalczyk, wiceprezes Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej:Sytuacja wygląda niedobrze - w stosunku do niezłego roku 1997 produkcja stali w 1998 spadła prawie o 15%, a wyrobów walcowanych też w tym samym stopniu. O prawie 13% zmalał eksport, przy jednocześnie wzrastającym imporcie - o skali tego zjawiska niech świadczy fakt, iż w ubiegłym roku sprowadzono prawie 2 mln ton wyrobów hutniczych - ok. 5 razy więcej niż w 1992. Polskie hutnictwo w okresie 1993-95 zainwestowało w modernizację i restrukturyzację ok. 2 mld USD i to jest kres możliwości finansowych branży. Inwestor musi znaleźć się jak najszybciej.

K.M.