Japończycy na amerykańskim rynku obligacji

Gwałtowny wzrost rentowności amerykańskich obligacji skarbowych zwrócił uwagę na zachowanie inwestorów zagranicznych, zwłaszcza japońskich.Po dokładniejszym zbadaniu dokonywanych przez nich operacji okazało się, że udział Japończyków jest zdecydowanie przesadzony, a decydujący wpływ na notowania obligacji mają wciąż miejscowi posiadacze tego rodzaju papierów wartościowych.W minionym tygodniu istotny wpływ na ceny akcji spółek amerykańskich wywarł silny wzrost rentowności tamtejszych obligacji skarbowych. Zjawisko to wywołało obawy uczestników rynku kapitałowego, że jego główną przyczyną jest masowe wycofywanie się z USA inwestorów japońskich, zachęconych wysoką rentownością tego rodzaju papierów wartościowych w ich własnym kraju.Pogląd taki jest następstwem utrzymującego się od dawna mitu, jakoby to właśnie w rękach inwestorów japońskich pozostawała lwia część amerykańskich obligacji skarbowych. Opinię taką podtrzymywały w pewnym stopniu władze w Tokio, grożąc przy różnych okazjach partnerom z USA ewentualnym wycofaniem japońskich kapitałów.Gdy jednak dokładniej zbadano rolę Japończyków, okazało się, że na miesiąc przed końcem 1998 r. w ich posiadaniu znajdowało się tylko 7,2% obligacji wypuszczonych przez skarb państwa USA i wkrótce mogą zostać zdystansowani przez inwestorów brytyjskich. Ponadto zdecydowana większość papierów skarbowych należy nadal do inwestorów amerykańskich i to głównie od ich reakcji zależy poziom notowań na tamtejszym rynku. Rola, jaką odgrywali zagraniczni nabywcy obligacji, zmniejsza się przy tym wraz z malejącą emisją tych papierów wskutek likwidacji deficytu budżetowego USA.Pomimo wyjaśnienia dotychczasowych nieporozumień eksperci nie wykluczają gwałtownych wahań cen obligacji pod wpływem zachowania Japończyków. Ich ewentualna ucieczka z rynku USA, choć uważana za mało prawdopodobną, mogłaby zaniepokoić innych inwestorów zagranicznych i pobudzić ogólną wyprzedaż obligacji skarbowych.

A.K.