Ciągle brak jest nowych sygnałów, które zdołałyby przełamać oddziaływający globalnie negatywny wpływ systematycznie rosnących długoterminowych stóp procentowych w USA. W czwartek po ponad miesiącu wzrostu z okolic 5 proc. rentowność amerykańskich obligacji 30-letnich sięgnęła poziomu 5,71 proc. Po raz ostatni rynkowe stopy w USA były tak wysokie na początku sierpnia ub.r., a więc tuż przed ostatnim załamaniem globalnego rynku.Rynkami akcji, które w lutym spisywały się najlepiej, były giełdy w Wielkiej Brytanii, Grecji i Turcji. Kraje te pozostając poza EMU zachowują zdolność do prowadzenia w miarę samodzielnej polityki finansowej (tak jak Polska), ale są relatywnie mało powiązane z krajami stanowiącymi "jądro" strefy euro (inaczej niż nasz kraj). O ile obowiązujący od czasu obniżki stóp z połowy grudnia poziom podstawowych stóp EBC (3 proc.) może i jest adekwatny do średniej dla krajów 11-tki, o tyle jest bardzo bolesny dla gospodarki niemieckiej, w której doszło do niemal całkowitego wygaśnięcia tendencji inflacyjnych. Niestety, dla uzależnionych od handlu z Niemcami krajów Europy Środkowej polityka EBC nastawiona na stabilizację EMU kosztem bieżącej koniunktury w Niemczech stanowi poważny hamulec dla wzrostu.Również w kraju wtorkowa informacja MF o 2,5-krotnym w stosunku do lutego zwiększeniu podaży bonów skarbowych w marcu potwierdza, zasugerowaną przez fatalny styczniowy wynik budżetu, hipotezę o kłopotach z finansowaniem bieżących wydatków rządu. Utrzymanie się podwyższonej skali potrzeb pożyczkowych rządu oznacza silną presję na wzrost rynkowych stóp w kraju.Sądzę więc, że pomimo zachęcającego do akumulacji akcji najsilniejszego od grudnia wyprzedania rynku, oczekiwana wcześniej cykliczna zwyżka cen w marcu stoi obecnie pod mocnym znakiem zapytania.
.