Reklama

Dekoniunktura sprzyja wycofywaniu spółek

Aktualizacja: 05.02.2017 21:03 Publikacja: 24.03.1999 09:53

Giełda może wkrótce stracić kilku emitentów

Panująca od dłuższego czasu dekoniunktura na warszawskiej giełdzie sprzyja próbom wycofywania spółek, których największymi akcjonariuszami są inwestorzy strategiczni.

W ślad za Wedlem parkiet zamierzają opuścić Polifarb Dębica i Górażdże. Niewykluczone że na ten krok zdecydują się w przyszłości najwięksi właściciele Polifarbu Cieszyn--Wrocław, Dębicy, Stomilu Olsztyn, Okocimia, Żywca, Morlin, Dom-Plastu i WKSM. Czy można im przeszkodzić?Niektórzy zagraniczni inwestorzy strategiczni posiadający ponad 50-proc. pakiety akcji w polskich spółkach nie widzą sensu utrzymywania ich w publicznym obrocie. Argumentują, że obecny status tych firm zmusza je do publikowania zbyt wielu informacji, co może wykorzystać konkurencja. Z drugiej strony, nie widzą oni celu pozostawienia firmy na giełdzie, gdyż po uzyskaniu silnego strategicznego inwestora nie musi ona już szukać źródeł finansowania na rynku publicznym. Podkreślają, że status spółki publicznej to także dodatkowe koszty, a koszty należy redukować.Chęć wycofania z publicznego obrotu oficjalnie zapowiedział w treści ostatniego wezwania na akcje Polifarbu Dębica szwedzki Alcro Beckers (posiada 52,3% głosów). Co prawda, proponowana cena (42 zł) nie zachęca do pozbywania się akcji (Skarb Państwa już zadeklarował, że nie odpowie na wezwanie), ale strategiczny inwestor prawdopodobnie liczy przede wszystkim na efekt psychologiczny.

dokończenie str. 4

Jedyną firmę z branży cementowej na GPW - Górażdże - chce wycofać CBR Baltic (posiada 82,9% głosów). Obecnie inwestorzy czekają na ogłoszenie drugiego wezwania.- W niektórych branżach, zwłaszcza tych słabo reprezentowanych na GPW, będziemy musieli się pogodzić z wycofywaniem spółek z publicznego obrotu. Pokazywanie przez firmę więcej niż konkurencja może być dla niej bardzo niebezpieczne - uważa Sebastian Buczek, doradca inwestycyjny z ING BSK.- Problem ten nie dotyczy tylko naszego rynku. Z giełdy w Brukseli wyprowadzono ostatnio kilka dużych spółek, przejętych przez firmy francuskie i holenderskie. Trudno jest temu przeciwdziałać, ale z pewnością nie należy ułatwiać tego procesu - stwierdził prezes GPW Wiesław Rozłucki. - Uważam, że niedopuszczalne jest grożenie drobnym akcjonariuszom, że jeśli nie sprzedadzą papierów w wezwaniu, to znajdą się w bardzo niewygodnej sytuacji - dodał.Zdaniem prof. Grzegorza Domańskiego, byłego prezesa Rady Giełdy wycofywaniu spółek z publicznego obrotu mogą sprzyjać zbyt rygorystyczne polskie regulacje dotyczące obowiązków informacyjnych, jakim podlegają emitenci. Z tezą tą można jednak polemizować, jeśli weźmiemy pod uwagę niewielką liczbę raportów, jakie publikują spółki z większościowym udziałem zagranicznego inwestora.Komisja Papierów Wartościowych i Giełd udzieliła ostatnio kilku zezwoleń na przekroczenie przez inwestora 50% głosów na WZA w spółce w drodze publicznego wezwania, pod warunkiem że stanie się on właścicielem nie więcej niż 75% głosów (ewentualna nadwyżka powinna być sprzedana). Taka postawa KPWiG tylko częściowo blokuje zamiar wycofania spółki z publicznego obrotu. - Nie możemy jednak sztucznie ograniczać rynku, tworzyć go skostniałym i zamkniętym dla tych, którzy chcą go opuścić - przyznaje przewodniczący KPWiG Jacek Socha.

Reklama
Reklama
Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama