Spadki na Wall Street i konflikt w Kosowie
Do wczorajszych spadków na rynkach przede wszystkim przyczyniła się wtorkowazniżka Dow Jonesa, pod wpływem niekorzystnych prognoz wyników amerykańskichspółek branży high-tech. Inwestorzy obawiali się także wybuchu konfliktu zbrojnegow Kosowie oraz rosnących cen ropy na światowych rynkach
Od początku środowych sesji na giełdach zachodnioeuropejskich panowała silna tendencja spadkowa. Głównej przyczyny wyprzedaży akcji przez inwestorów analitycy upatrywali we wtorkowej wyraźnej przecenie wskaźnika giełdy nowojorskiej. Dow Jones stracił aż 218,68 pkt. (2,21%), reagując na gorsze perspektywy tamtejszych spółek, szczególnie w branży informatycznej. Była to druga pod względem rozmiarów zniżka w tym roku. Kolejnym czynnikiem, który zachęcał europejskich inwestorów do pozbywania się akcji, było niebezpieczeństwo konfliktu zbrojnego w Kosowie. Może on wywołać największy od czasu zakończenia zimnej wojny kryzys polityczny, szczególnie że przeciw atakom NATO na Jugosławię opowiedziała się Rosja. Niepokój wzbudzały także rosnące ceny ropy naftowej na światowych rynkach, w związku z porozumieniem krajów OPEC w sprawie redukcji wydobycia. Analitycy obawiają się, że wyższe notowania tego surowca mogą zwiększyć napięcia inflacyjne, a co za tym idzie - doprowadzić do podwyżek stóp procentowych przez banki centralne, niekorzystnych dla rynków akcji. Negatywnym bodźcem był też wczoraj wyraźny spadek czołowych indeksów azjatyckich (tokijski Nikkei 225 stracił 3,14%, a wskaźnik giełdy w Hongkongu - HangSeng obniżył się o 2,99%). Ostatecznie wczoraj londyński FT-SE 100 spadł o 0,72%, frankfurcki DAX o 2,74%, a paryski CAC-40 o 0,52%.Kryzys w Kosowie miał szczególnie niekorzystny wpływ na notowania na parkietach w Moskwie oraz w Atenach. Ze względu na konflikt Rosji z krajami zachodnimi (we wtorek premier Jewgienij Primakow w ostatniej chwili odwołał wizytę w Waszyngtonie, co - zdaniem tamtejszych mediów, kosztowało Rosję 15 mld USD, które mogła otrzymać w ramach programu pomocy finansowej), z moskiewskiego parkietu wycofywali się inwestorzy, czego efektem był spadek wskaźnika RTS o 5,12%.Analitycy giełdowi nie obawiają się jednak, że konflikt w Jugosławii będzie miał długoterminowy niekorzystny wpływ na notowania. Podkreślają, że w grudniu, kiedy NATO bombardowało Irak, rynki akcji zareagowały bardzo spokojnie. - Dziś doniesienia z Jugosławii miały rzeczywiście niekorzystny wpływ na rynek, jednak bardziej negatywnym bodźcem była wtorkowa zniżka na Wall Street. Nawet jeśli NATO uderzy, z pewnością nie potrwa to zbyt długo, a inwestorzy mają obecnie inne zmartwienia - powiedział PARKIETOWI Anthony Thomas, analityk z londyńskiego biura Dresdner Kleinwort Benson.
ŁUKASZ KORYCKI
O reakcjach czytaj str. 2 i 31