Reklama

Wszystko wraca do normy?

Aktualizacja: 05.02.2017 21:13 Publikacja: 10.04.1999 10:53

Makrotydzień

Deficyt obrotów bieżących w lutym br. wyniósł 460 mln USD i był o prawie 400 mln USD niższy niż w styczniu. Stało się to za sprawą przyśpieszenia eksportowego i osłabienia dynamiki importu. W lutym deficyt w obrotach handlu zagranicznego wyniósł 744 mln USD wobec 1235 mln USD w styczniu i 813 mln USD w lutym ubiegłego roku. Rosnącemu lutowemu eksportowi (wyniósł 2,55 mld USD i był o ok. 0,5 mld USD wyższy niż w styczniu) odpowiadał import na poziomie stycznia (3,3 mld USD). Jednocześnie w lutym zmniejszyło się w porównaniu ze styczniem saldo wpływów z handlu przygranicznego (242 mln USD wobec 320 mln USD).Ożywienie eksportu może być sygnałem, że polskie firmy zaczynają przystosowywać się do nowej, trudniejszej sytuacji po kryzysie rosyjskim. Niewykluczone że jest to w jakimś stopniu również efekt osłabienia złotego. Jednak niepokojący jest spadek wpływów z handlu przygranicznego. W przeszłości właśnie obroty nie rejestrowane, w dużej części kompensowały deficyt obrotów bieżących. Zdaniem niektórych specjalistów, m.in. Krzysztofa Rybińskiego z ING Barings, jeśli ta tendencja utrzyma się, deficyt obrotów bieżących może dojść nawet do "granicy bezpieczeństwa", czyli 6% PKB. Z drugiej strony, można oczekiwać, że wreszcie ruszą w tym roku wielkie prywatyzacje i zaczną napływać środki z tytułu bezpośrednich inwestycji zagranicznych.Inflacja w marcu przestała spadać - twierdzą analitycy. Marzec był prawdopodobnie pierwszym miesiącem od roku, w którym nie odnotuje się spadku inflacji rocznej. Według specjalistów z Rządowego Centrum Studiów Strategicznych, ceny żywności w marcu wzrosły o ok. 0,6%, a globalny wskaźnik inflacji może się zbliżyć do poziomu 0,8%. To zaś by oznaczałoby, że w marcu w stosunku do lutego nastąpił wzrost inflacji rocznej. (Lutowy inflacyjny "dołek" - 5,6% w stosunku rocznym). Powodem są podwyżki cen paliw. Według Ministerstwa Finansów, marcowa inflacja wyniosła nawet 1,1%, a powodem są podwyżki cen usług.Zmianę inflacyjnej tendencji przewidzieli wszyscy. Wicepremier Leszek Balcerowicz szacuje dziś, że na koniec roku inflacja wyniesie 7%, Rządowe Centrum Studiów Strategicznych - że 7,5%, a Rada Polityki Pieniężnej - że 6,6-7,8%. Są to i tak bardziej optymistyczne prognozy niż oczekiwania zawarte w ustawie budżetowej, gdzie zapisano wskaźnik 8,1%. Trudno wyrokować, kto jest najbliższy prawdy. Jedno jest pewne - wszystkich odpowiedzialnych za sytuację makroekonomiczną czeka znów ciężka praca. Przestają działać czynniki zewnętrzne, które w ostatnich miesiącach hamowały inflację (spadek eksportu żywności na rynek rosyjski, tania ropa). Niektórzy uważają, że czas pomyśleć o rezygnacji z pełzającej dewaluacji złotego, która działa inflacjogennie.

Małgorzata Pokojska

Mirosław Gronicki

Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych

Reklama
Reklama

Na razie nie ma wielkich powodów do zadowolenia. "Siadły" wpływy z obrotów nieklasyfikowanych, nie widać wpływów z prywatyzacji, spadły rezerwy dewizowe. Jednak będzie lepiej.Rachunek obrotów bieżących będzie się stopniowo poprawiał. Nie stanie się to za sprawą ożywienia w handlu przygranicznym, bo tu możliwości są niewielkie, lecz za sprawą dalszego osłabienia tempa wzrostu importu i oczekiwanych wpływów z wielkich prywatyzacji. W tej sytuacji nieuchronnie dojdzie do wzmocnienia złotego. Będzie to sprzyjać większemu zainteresowaniu inwestorów zagranicznych polskimi papierami wartościowymi.

opr. M.P.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama