Obligacje za długi służby zdrowia
Na 6-6,5 mld zł ocenia długi jednostek służby zdrowia Ministerstwo Finansów. Więcej niż połowa z nich została na rynku wtórnym kupiona przez banki. Rząd chce je zamienić na skarbowe papiery wartościowe.
Regulowaniem zobowiązań Skarbu Państwa zajmuje się Bank Handlowy w Warszawie SA, wyłoniony w drodze zamówienia publicznego. Jeszcze w tym miesiącu BH roześle ankiety do wszystkich wierzycieli, a po ich zweryfikowaniu rozpocznie operację oddłużeniową.Bankom, które - według wstępnych szacunków - przejęły roszczenia wobec służby zdrowia na sumę 3,7 mld zł (bez wliczania w to odsetek) zaproponowane zostaną skarbowe papiery wartościowe. Wiceminister finansów Jarosław Bauc ujawnił w piątek, że będą to obligacje 2-, 5- i 10-letnie. Emisję 10-letnich zapowiedział na koniec maja tego roku.W gotówceProcedura konwersji długów na papiery skarbowe rozpocznie się prawdopodobnie w czerwcu 1999 r. - Wszystkie długi służby zdrowia chcemy zamienić na obligacje. Wierzyciele inni niż banki dostaną gotówkę, ale wyłącznie w wyniku przetargów, podczas których tytuły dłużne będą środkiem płatniczym za obligacje - powiedział w piątek J. Bauc. Przedmiotem jednego przetargu będzie kwota co najmniej 250 mln zł.Szukanie winnychDługi służby zdrowia gwałtownie wzrosły w 1998 r. Z ich ogólnej kwoty 6-6,5 mld zł (razem z odsetkami), 3,5 mld zł powstało w ubiegłym roku. W samym tylko grudniu ZOZ-y zadłużyły się na 1 mld zł.Wiceminister J. Bauc zapowiedział, że resort finansów dokładnie przyjrzy się zakupom sprzętu, które dyrektorzy szpitali robili w ostatnim kwartale 1998 r. Znane są przypadki, że formalne usamodzielnienie się ZOZ-ów (wynikające z reformy służby zdrowia) kierownicy placówek przekładali na 31 grudnia 1998 r. tylko po to, by do ostatniego dnia zadłużać się na konto Skarbu Państwa. Od 1 stycznia 1999 r. ZOZ-y są samodzielne i za ich długi Skarb Państwa nie odpowiada. Ministerstwo Finansów będzie wszczynać postępowania dyscyplinarne przeciwko dyrektorom łamiącym pod koniec 1998 r. ustawę budżetową.J. Bauc twierdzi, że długi placówek oświaty nie są tak dużym problemem, jak w przypadku służby zdrowia, gdyż wynoszą tylko 350 mln zł. Jego zdaniem, nawet jeśli dług publiczny powiększymy o wszystkie "dzikie kwoty" zaciągnięte w przeszłości przez różne jednostki budżetowe, to jego proporcja do PKB nie przekracza 42%. W konstytucji zapisano, że rząd jest zobowiązany do rozpoczynania działań nadzwyczajnych z chwilą, gdy dług publiczny przekracza 50% PKB.
Jacek Brzeski