Praktyczne spojrzenie

Wyraźnie poruszyłem ostatnio gorący temat, bo aż zaroiło się w PARKIECIE od wypowiedzi na temat aktywności maklerów. Ale jak to zwykle w życiu bywa, wypowiedzi te są dokładnie przeciwstawne. Na szczęście samo życie szybko zweryfikowało jedną z nich, tę bardzo niepochlebną dla maklerów.Zacznę od listu pana Wekslera, z którego końcowymi wnioskami w pełni się zgadzam, choć różnimy się w ocenie niektórych szczegółów. Rzeczywiście tak powinno być, i tak w istocie coraz częściej się dzieje - są różne grupy klientów i różny sposób ich obsługi przez maklerów. I dom maklerski, który potrafi zapewnić klientom różne formy dostępu do giełdy, różne formy pomocy i różne formy aktywności, na dłuższą metę wygra, choć może mieć przej-ściowe trudności, zanim wszystko dobrze zgra ze sobą.Nie zgadzam się zaś z tym, że maklerzy nie wiedzą, co się dzieje na rynku. Doskonale wiedzą, na bieżąco śledzą notowania i dobrze kojarzą je z sygnałami dochodzącymi z tego rynku . I chyba dobrze by było, gdyby ich wynagrodzenie zależało od obrotu wygenerowanego przez ich klientów, gdyż stanowiłoby to doping do aktywnego działania i stałego podnoszenia kwalifikacji. Niestety, jeszcze niewiele domów maklerskich stosuje prowizyjne wynagradzanie maklerów.A teraz druga wypowiedź, czyli felieton pana Zalewskiego. Padło tam parę bardzo ciekawych stwierdzeń. Zacznę od postulatu, by maklerzy doprowadzili do zlikwidowania "archaicznej" dogrywki. Już chciałem się przejąć i coś z tym zrobić, a tu dwa dni później w PARKIECIE opublikowano wyniki ankiety, z której wynikało jednoznacznie, że zagraniczni inwestorzy wolą dogrywki od notowań ciągłych. I jak tu nasza biedna Polska ma się przebić ze swoją nowoczesnością, skoro ten Zachód jest taki archaiczny?Za kompletne kuriozum muszę uznać zarzut, że wydłużenie sesji blokują ci paskudni maklerzy, którzy - jak to "nie od dziś wiadomo" - powszechnie spekulują "nie na swoich rachunkach, oczywiście". Bo przecież to im "utrudni aktywne zarządzanie własnym rachunkiem". No to w końcu którym - własnym czy cudzym? Już się prawie załamałem, a tu dostałem oficjalne pismo z Giełdy z podsumowaniem ankiety przeprowadzonej wśród domów maklerskich na temat czasu trwania sesji.Na ankietę odpowiedziały prawie wszystkie domy maklerskie, z których większość postulowała wydłużenie sesji. Jak to więc było? Czyżby na czas ankiety wszystkich maklerów pozamykano w piwnicy, a odpowiedzi opracowali kierowcy, sprzątaczki, kominiarze i cykliści? A teraz już na serio. To właśnie maklerzy, którzy na co dzień stykają się z klientami i dobrze wiedzą, czym klienci są najbardziej zainteresowani, opowiedzieli się za zwiększeniem aktywności, bo właśnie takie działanie potwierdza sens istnienia zawodu maklera.Jak jednak walczyć z takimi "powszechnymi" opiniami? Może spróbuję ironią:Jak powszechnie wiadomo, wszystkim nieszczęściom winni są cykliści. A już największe spustoszenia powodują w atmosferze, bo pętają się na ulicach między samochodami i utrudniają im rajdową jazdę po mieście, przez co samochody spalają więcej benzyny i w ten sposób tę atmosferę straszliwie zanieczyszczają. Należy więc wszystkich cyklistów karnie zmotoryzować i wreszcie będziemy mieli kryniczne powietrze w centrum Warszawy. Podobnie "oczywistych" opinii mógłbym wygłaszać na pęczki i na dobrą sprawę nie byłoby jak się przed nimi bronić. No bo jak udowodnić, że nie jest się wielbłądem?

KRZYSZTOF GRABOWSKI

prezes Związku Maklerów i Doradców

Tekst stanowi wyraz osobistych poglądów autora