Analiza rynków zagranicznych

Na światowych giełdach wciąż mają przewagę byki. Najlepiej w ubiegłym tygodniu zaprezentowały się indeksy amerykańskie: Dow Jones Industrial i S&P 500, ustanawiając nowe rekordy wszech czasów. Nieco gorzej wypadły rynki europejskie, na których w najbliższym czasie możemy mieć do czynienia z korektą wzrostów.

Stany ZjednoczoneNie słabnie zapał do kupowania akcji w Stanach Zjednoczonych. Po ubiegłym tygodniu rekord indeksu Dow Jones wynosi 10 765 pkt., a został ustanowiony już w poniedziałek. Co ciekawe, sesja w tym dniu charakteryzowała się dużą zmiennością notowań, a jej zamknięcie wypadło na poziomie 10 440 pkt. W rezultacie na wykresie świecowym została ukształtowana świeczka z bardzo długim górnym cieniem, świadczącym o tym, że niedźwiedzie nie zamierzają poddać się bez walki. I już do końca tygodnia bykom nie udało się pokonać rekordowego poziomu, pomimo silnych wzrostów w środę i czwartek. Może to zapowiadać co najwyżej korektę, bo bezpośrednich sygnałów zakończenia trendu na razie nie widać. Pewien niepokój może jednak budzić szerokość rynku w czasie ostatnich wzrostów. Większości blue chips daleko do rekordowych notowań, jedynie Johnson&Johnson i IBM, który wzrósł w czwartek o 18 proc., znalazły się na najwyższych poziomach w historii. Rosną za to notowania małych spółek, a taka sytuacja, przynajmniej w teorii, jest typowa dla końcowej fazy hossy. Na razie, w perspektywie tygodnia Dow Jones zyskał prawie 2 proc., co wobec pokonania wszelkich poziomów oporu, każe spodziewać się kontynuacji wzrostów.Nowy rekord był także udziałem S&P 500, który w piątek osiągnął poziom 1363 pkt. Indeks zrealizował już zasięg wzrostów wynikający z formacji trójkąta, z której wybił się na początku marca, ale sygnałów zakończenia wzrostów na razie nie widać. Z drugiej strony, już na wysokości ok. 1380 pkt. znajduje się linia oporu, poprowadzona przez szczyty z czerwca 1997 r. oraz kwietnia i lipca 1998 r. Pierwsza próba jej pokonania, którą byki podjęły przed dwoma tygodniami, zakończyła się niepowodzeniem (S&P spadł ponad 5 proc.) i - jeśli wykres indeksu ponownie się od niej odbije - możemy mieć do czynienia z nieco głębszą korektą trendu wzrostowego.Po ponad 10-proc. spadku na początku kwietnia, ponownie rośnie wartość Nasdaq 100. Byki odrobiły już większość poniesionych strat i w ubiegłym tygodniu indeks osiągnął poziom 2224 pkt., jedynie 30 pkt. niższy od historycznego maksimum. Jednak można mieć wątpliwości, czy wzrosty na amerykańskim rynku elektronicznym będą kontynuowane. Przed dwoma tygodniami na wykresie świecowym indeksu powstała formacja objęcia bessy, typowa dla zakończenia wzrostów. Po podobnej formacji na początku lutego korekta trwała miesiąc, dlatego nie należy wykluczyć, że tym razem będzie podobnie.EuropaNie zmieniły w zeszłym tygodniu znacząco swoich wartości indeksy najważniejszych giełd europejskich. Londyński FT-SE zyskał 0,12 proc., kończąc sesję piątkową na poziomie 6428 pkt. Indeks, po krótkiej korekcie i zrealizowaniu spadku, wynikającego z niewielkiej formacji podwójnego szczytu, wydaje się powracać do trendu głównego. Nieco niepokojący może być fakt, że na wykresie tygodniowym powstała świeca wysokiej fali, która bardzo często jest zapowiedzią korekty, najczęściej w postaci trendu bocznego. Jednak w średnim terminie na rynku w dalszym ciągu zdecydowaną przewagę mają byki, a ponieważ sygnałów zakończenia trendu na razie nie widać, nie należy spodziewać się zmiany tendencji.Nieco lepsza koniunktura panowała na giełdzie we Frankfurcie. Główny niemiecki indeks, DAX, zyskał 0,78 proc., zamykając tydzień na poziomie 5195 pkt. Po wybiciu z kanału spadkowego kontrolę nad rynkiem sprawują byki i, choć trend wzrostowy nie jest zbyt silny, można spodziewać się, że DAX dotrze przynajmniej do poziomu 5440 pkt., gdzie znajduje się szczyt koniunktury z początku roku.Kłopoty z pokonaniem 4400 pkt. ma francuski indeks CAC-40. Choć poziom ten już kilkakrotnie był przekraczany w traknotowań, zamknięcie sesji zawsze wypadało poniżej. Bardzo negatywnie należy interpretować fakt, że w ubiegłym tygodniu indeks powrócił do trójkąta, z którego wybił się na początku kwietnia. Oznacza to załamanie formacji, która straciła tym samym swój wzrostowy potencjał. Z jej wysokości wynikało, że CAC-40 powinien osiągnąć przynajmniej 4660 pkt., a obecnie nie należy wykluczyć wejścia francuskiego indeksu w średnioterminowy trend boczny.AzjaZdecydowanie najlepiej z indeksów azjatyckich prezentuje się Hang Seng. Na wykresie indeksu przez cały 1998 rok kształtowała się formacja odwróconej głowy z ramionami, typowa dla końca bessy. Po wybiciu z niej na początku marca, indeks rośnie bardzo dynamicznie i w tej chwili, obok Dow Jones, prezentuje się najlepiej spośród najważniejszych światowych indeksów. Z wysokości formacji wynika, że Hang Seng powinien zwyżkować prawie do 15 tys. punktów. Na zamknięcie zeszłego tygodnia, po ponad 3-proc. wzroście, indeks osiągnął 12 905 pkt.Średnioterminowy trend wzrostowy trwa również na giełdzie w Tokio, ale obecnie byki stanęły przed bardzo trudnym zadaniem. Wykres Nikkei 225 dotarł do długoterminowej linii trendu, poprowadzonej przez szczyty z czerwca 1996 r. i czerwca 1997 r., znajdującej się na wysokości 17 000 pkt. Jej pokonanie otworzy drogę do dalszych wzrostów, natomiast jeśli górą będą niedźwiedzie i indeks odbije się od oporu, korzystna tendencja może ulec załamaniu.BudapesztW ostatnich dniach zdecydowanie poprawiła się sytuacja techniczna giełdy w Budapeszcie. Od początku stycznia indeks BUX znajdował się w trendzie spadkowym, korygując bardzo silne wzrosty z końca 1998 roku. W marcu na wykresie indeksu została ukształtowana formacja podwójnego dna, typowa dla końca spadków. Ubiegły tydzień przyniósł przełamanie linii szyi, znajdującej się na poziomie 5900 pkt., co pozwala spodziewać się zwyżki indeksu przynajmniej do 6600 pkt., co wynika z wysokości formacji. Jednak przed bykami wcale nie takie łatwe zadanie, po drodze bowiem znajdują się dwa bardzo istotne poziomy oporu, wyznaczone przez przyspieszoną i właściwą linię trendu. Próby pokonania pierwszego z nich, znajdującego się na wysokości 6000 pkt., należy spodziewać się już w tym tygodniu (zamknięcie ubiegłego tygodnia - 5997 pkt.). Jeśli bykom uda się odnieść zwycięstwo, to już w okolicach 6480 pkt. znajduje się właściwa linia trendu. Ewentualne przełamanie obydwu linii może oznaczać zakończenie długoterminowego trendu spadkowego, w którym giełda w Budapeszcie znajduje się od kwietnia ubiegłego roku.PodsumowanieNa większości największych światowych rynków dominują trendy wzrostowe. Szczególnie korzystnie prezentują się giełdy amerykańskie, a najważniejszy indeks świata, Dow Jones, ustanowił kolejny rekord. Utrzymanie się dobrej koniunktury za Atlantykiem (na razie niewiele wskazuje na jej pogorszenie) może doprowadzić do wzmocnienia korzystnych tendencji w Europie, gdzie dominacja byków na ostatnich sesjach nie była tak wyraźna, jak jeszcze przed kilkoma tygodniami. Jeśli hossa nie opuści Wall Street, można spodziewać się dobrej koniunktury także na naszym rynku, bo od połowy lutego WIG niemal dokładnie powiela ruchy Dow Jonesa.

TOMASZ JÓŹWIK