W zmianie strategii przodują indywidualni inwestorzy
W minionych dwóch latach w Europie Zachodniej wyraźnie zmieniły się modele oszczędzania i inwestowania. Wszystkie fundusze powiernicze, zarówno oparte na akcjach, jak i na obligacjach, wykazują znaczny przyrost środków.
Ale prawdziwą karierę robią fundusze akcyjne. W zeszłym roku napływ netto kapitałów wyniósł w nich 90 mld USD. Jest to 9 razy więcej od kwoty, którą fundusze dysponowały w 1996 r. W końcu 1998 r. więcej pieniędzy było w funduszach akcyjnych niż w innych rodzajach funduszy.Deka, druga pod względem wielkości niemiecka grupa funduszy powierniczych, w zeszłym roku odnotowała wzrost powierzonych jej pieniędzy o 67%, do 32,5 mld DEM. Przy czym o ile w poprzednich latach ponad połowę funduszy Deka inwestowała w akcje niemieckich spółek, o tyle w ubiegłym roku proporcja ta spadła do jednej trzeciej. Deka, podobnie jak wiele innych funduszy powierniczych, zdecydowała się większą część środków inwestować w całej Europie. Na wybór takiej strategii złożyło się kilka czynników. Po pierwsze, długoterminowe inwestowanie w akcje okazało się bardziej atrakcyjne. Wzrost wskaźników giełdowych od 1995 roku jest wyższy niż na rynkach obligacji. Po drugie, detaliczni inwestorzy są zachęcani do oszczędzania na własne emerytury. Z tendencji demograficznych wynika, że w Unii Europejskiej do 2040 roku liczba pracujących przypadająca na jednego emeryta spadnie z 4 do 2. Po trzecie wreszcie, europejska unia walutowa poszerzyła horyzonty inwestycyjne z jednego rynku na 11. Wprowadzenie euro uprościło też różnicowanie inwestycji bez dużych kosztów transakcji.Najbardziej zadziwiające w tych przemianach jest to, że przodują w nich indywidualni inwestorzy, a nie duże fundusze emerytalne, choć teoretycznie powinno być odwrotnie. Rzecz w tym, że wielkość inwestorów instytucjonalnych nie pozwala im na zbyt szybkie i gwałtowne zmiany strategii. Jeśli już jednak dojdzie do tych zmian, to ich skutki mogą być dalekosiężne. Santiago Fernandez Valbuena z hiszpańskiego funduszu emerytalnego Fonditel szacuje, że jeśli instytucjonalne fundusze zaczną inwestować według ogólnoeuropejskich wskaźników, a nie lokalnych, to 15% akcji europejskich spółek zmieni właściciela.Niektórzy zarządzający funduszami przewidują, że największym powodzeniem będą cieszyć się akcje spółek, których nazwy są powszechnie znane w Europie. Tak dzieje się już teraz. Kursy akcji największych europejskich spółek w minionym półroczu przewyższały indeksy złożone z większej liczby spółek. - Nikt nie będzie miał zamiaru inwestować w coś, czego nazwy nawet nie potrafi wymówić. Bayer jest OK, ale np. Aktiengesellschaft w żadnym wypadku - powiedział Fernandez Valbuena.
J.B.