Warszawski parkiet dosyć umiejętnie wykorzystuje pozytywny rozwój koniunktury na głównych rynkach światowych, a zwłaszcza na Wall Street. Mimo że wzrosty na GPW nie są oszałamiające i w tym kontekście można odczuwać pewien niedosyt, to jednak warto przypomnieć sobie nie tak dawne czasy, kiedy znamienne było powiedzenie, że nasz rynek reaguje tylko na negatywne sygnały płynące z zewnątrz. Tymczasem "ostrożny" wzrost z typowymi spadkowymi korektami równoważącymi rynek i jednocześnie stwarzającymi szansę dla spóźnionych na bardziej korzystne otwarcie pozycji powoduje, że koniunktura powoli, ale stale się rozkręca. Obecnie wydaje się jednak, że może dojść do kolejnego przesilenia w postaci powrotu do spadkowej korekty bądź też stabilizacji notowań.Związane jest to między innymi z ustanowieniem tegorocznego maksimum oraz z wyczekiwaniem na wystąpienie głębszej korekty na mocno rozgrzanym parkiecie amerykańskim, co mogłoby wpłynąć na pogorszenie ogólnego klimatu inwestycyjnego. Warto jednak zauważyć, że duży wpływ na rozwój sytuacji ma również poprawiająca się kondycja polskiej gospodarki, choć pozytywne tendencje podstawowych wskaźników wymagają potwierdzania w kolejnych okresach (dzisiaj NBP opublikuje dane dotyczące bilansu płatniczego za marzec), a ponadto można zauważyć wzrost zaufania do większej grupy rynków wschodzących.W kreowaniu korzystnego rozwoju sytuacji pomagają również, niektórym źle się kojarzące, typowo spekulacyjne zachowania na wybranych papierach. Warto jednak zauważyć, że przeważnie pozytywnie wpływają one na ogólną atmosferę i nakręcają giełdową koniunkturę. Ponadto wydaje się, że poszukiwanie liderów na rynku może świadczyć o aktywności jego uczestników, a zatem również o utrzymywaniu się optymistycznych nastrojów.

.