NIK o problemie "Roku 2000"
Najlepiej przygotowany do komputerowego problemu "Roku 2000" jest Narodowy Bank Polski, najgorzej - Ministerstwo Zdrowia i Opieki Społecznej. Z urzędów wojewódzkich liderami są Małopolski i Pomorski.NIK zbadała stan przygotowań we wszystkich organach centralnej administracji państwowej, urzędach wojewódzkich, NBP, ZUS i KRUS. Okazało się, że 74% tych instytucji dokonało inwentaryzacji sprzętu i oprogramowania, 73% ma przygotowany harmonogram działań, a 95% przeprowadziło (lub przeprowadza) testy odpornościowe swoich systemów.NIK uważa jednak, że przygotowania należy przyspieszyć. Nie zinwentaryzowano sprzętu np. w resortach transportu i łączności. Do tych, które jeszcze nie przygotowały harmonogramów, należą ministerstwa gospodarki i łączności, a za wątpliwy kontrolerzy uznali harmonogram działań KRUS i MSWiA. Testów nie przeprowadzono tylko w resorcie zdrowia, a w Ministerstwie Skarbu Państwa nie sporządzono odpowiedniej dokumentacji. W dwóch urzędach wojewódzkich (mazowieckim i śląskim) nie powołano nawet zespołów ds. "Roku 2000". Połowa nie opracowała harmonogramu, 56% urzędów przeprowadziło testy.Jak dotąd najwięcej na przygotowania do "Roku 2000" wydał NBP - 5,8 mln zł. Ministerstwo Finansów na komputeryzację aparatu skarbowego i samego resortu planuje wydać w tym roku 5,5 mln zł. Według wstępnych danych, najwięcej ten proces będzie kosztował resort obrony - ok. 50 mln zł. Pieniędzy na ten cel nie zaplanowały jedynie ministerstwa zdrowia oraz edukacji. - 80% kontrolowanych instytucji uważa, że zdąży się przygotować, a pieniędzy im wystarczy. Wielką niewiadomą są samorządy, gdzie mamy ogromne zróżnicowanie zarówno używanego sprzętu, jak i świadomości zagrożenia - powiedział wczoraj Piotr Kownacki, wiceprezes NIK.
M.CH.