Polska, Czechy i Węgry to już nie Wschód
Kryzys rosyjski spowodował, że w porównaniu z rekordowym rokiem 1997 zarówno liczba, jak i wartość międzynarodowych kredytów konsorcjalnych dla polskich klientów zmniejszyły się o połowę. - Polska, Czechy i Węgry zostały jednak przez światowe instytucje finansowe wydzielone z regionu - podkreślił we wtorek Maciej Wolański, wiceprezes Bank of America (Polska), podczas seminarium zorganizowanego przez EuroForum. W efekcie, choć cena kredytu wzrosła z dotychczasowych 30 pkt. bazowych ponad LIBOR do nawet 55 pkt., i tak była znacznie niższa niż dla pozostałych krajów regionu.Aktywność banków międzynarodowych w Polsce rośnie, szczególnie od 1996 r., czyli od momentu uzyskania inwestycyjnej oceny ratingowej. Polska specyfika - w porównaniu z innymi krajami regionu - bierze się z szybkiego rozwoju wewnętrznego rynku kredytów konsorcjalnych. Do największych zaaranżowanych transakcji należą: konsorcjum zorganizowane przez Bank Handlowy dla Petrochemii i przez BRE dla PKP.M. Wolański zwrócił również uwagę na postępującą standaryzację rynku polskiego i eurorynku - coraz więcej transakcji organizowanych jest równolegle. Przykład takiego - już tegorocznego - kredytu przedstawiła Alina Wołoszyn z Departamentu Bankowości Inwestycyjnej i Rynków Kapitałowych Citibanku. Choć łączna kwota nie szokuje - 182 mln zł - to sama umowa ma charakter precedensowy. Po raz pierwszy bowiem udzielono kredytu, którego część została ubezpieczona przez Holenderską Agencję Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych NCM. Spółka uzyskała za znacznie niższą cenę (30-40 pkt. powyżej LIBOR), niż musiałaby zapłacić w Polsce (100-120 pkt.), długoterminowe (9 lat i 10 miesięcy) finansowanie inwestycji i modernizacji. - Ułatwi to kolejnym firmom korzystanie z usług NCM, a także innych tego typu instytucji z krajów OECD - podkreśliła A. Wołoszyn.Michał Cader, dyrektor Działu Finansowania Strukturalnego Société Générale, przedstawił problemy związane z tzw. syndykacją generalną - kompletowaniem uczestników konsorcjum. Optymalną sytuacją jest pozyskanie chętnych na udzielenie kredytu w planowanej kwocie lub niewielka nadsubskrypcja. W przypadku znaczącej nadsubskrypcji kłopoty ma organizator konsorcjum. Pretensje o zawyżoną cenę ma do niego kredytobiorca, a zgłaszającym się bankom nie należy odmawiać w obawie przed kłopotami przy następnej transakcji. Taka sytuacja miała miejsce przy kredycie dla Polkomtelu (660 mln DEM i 300 mln zł) - na jednego uczestnika przypadło 30-40% oferowanej przez niego kwoty.W przypadku polskich firm najczęściej mamy jednak do czynienia z kłopotami w pozyskaniu inwestorów. Prowadzi to na ogół do zmniejszenia kwoty kredytu. Jak podkreślił M. Cader, zdumiewająco często najlepszy skutek odnoszą wtedy naciski na banki ze strony udziałowców klienta.
P.S.