Reklama

Garnitur dla polskiego maklera

Aktualizacja: 05.02.2017 21:11 Publikacja: 08.06.1999 10:52

Praktyczne spojrzenie

Zrobiło się ciepło, więc postanowiłem kupić sobie letni garnitur. Zacząłem patriotycznie od polskich sklepów, ale - niestety - po przejściu przez kilka z nich zrezygnowałem. Na dobrą sprawę, po wizycie w pierwszym mogłem już nie wchodzić do następnych, ponieważ w nich również nie było wyboru, mimo pozornej mnogości towarów.Nie powiem, personel nawet się starał, choć za każdym razem żądał ode mnie podania dokładnych wymiarów, typu obwód w biuście i jeszcze coś tam. A niby po co mam to pamiętać? Przecież to oni są fachowcami! W jednym ze sklepów pani zakomenderowała, żebym powyjmował wszystko z kieszeni - o dziwo, garnitur leżał doskonale. Gdy jednak tylko włożyłem do kieszeni chustkę do nosa, od razu zaczął się dziwnie marszczyć. A jak powkładałem z powrotem wszystko, co przedtem wyjąłem, to wyglądałem jak pokraka (pocieszam się, że to może nie ja, tylko garnitur).W końcu wszedłem do sklepu z obco brzmiącym szyldem. Ekspedient obejrzał mnie dokładnie, pokazał fragment ekspozycji, mówiąc: "Ten rozmiar będzie dobry dla pana" i oddalił się dyskretnie. Zdjąłem z wieszaka garnitur i założyłem - leżał świetnie, więc od razu go kupiłem. Byłem tak zadowolony, że dokupiłem jeszcze to i owo. Przyjrzałem się dokładnie metce - mimo obcej nazwy firmy, garnitur został uszyty w Polsce (i kosztował wcale nie drożej, niż te z niby-rdzennie polskich firm). A więc potrafimy dobrze szyć, tylko wzory mamy nie na praktycznych ludzi, ale na teoretyczne manekiny, które nie potrzebują używać kieszeni.Ten przykład wyjaśnia, dlaczego popieram konkurencję. Zawsze wolę skorzystać z usług polskiej firmy, byle oferowała dobre produkty. A mój patriotyzm polega na tym, że chciałbym, by nasze produkty były lepsze (a przynajmniej nie gorsze) niż produkty obce. Ideałem byłaby sytuacja, gdybym mógł wybierać polskie towary po prostu dlatego, że są lepsze, a nie tylko dlatego, że są polskie. Dlatego też chciałbym, by polskie domy maklerskie nie przestawały bacznie obserwować działalności konkurencji i żeby z tą konkurencją wygrywały jakością usług.Nie jest więc tak, jak w felietonie "Płacz nad rozlanym mlekiem" (PARKIET nr 105 z 2-3 czerwca br.) zarzuca mi pan Aleksander Weksler, że obawiam się wejścia do Polski domów maklerskich z Unii Europejskiej. Ja tylko ostrzegam, że jeśli chcemy z nimi wygrać, musimy pracować co najmniej tak samo efektywnie, jak one. I cieszę się, gdy czytam, że na ostatnim Walnym Zgromadzeniu Izby Domów Maklerskich jednym z głównych tematów była dyskusja o tym, co zrobić, by maklerzy mogli aktywnie świadczyć usługi klientom.Muszę jednak skorygować pewne nieporozumienie. Jestem prezesem Związku Maklerów i Doradców, a organizacją zrzeszającą domy maklerskie jest Izba Domów Maklerskich. Ja (wraz z innymi maklerami i doradcami) mogę więc tylko proponować pewne zmiany, jednak to od domów maklerskich zależy, czy je wprowadzą.I coraz częściej wprowadzają, coraz częściej też współpraca między naszymi organizacjami przynosi dobre efekty, jak choćby właśnie aktywizacja roli maklera i doradcy, czy dopiero co ogłoszona znaczna obniżka opłat transakcyjnych Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych. Wiele domów maklerskich wprowadza teraz nowe regulaminy - z tego co słyszałem, ma być w nich wiele zmian idących w kierunku klienta.Liczę więc, że maklerzy będą kupować polskie garnitury, a inwestorzy będą korzystać z usług polskich domów maklerskich - nie dlatego, że polskie, ale dlatego, że lepsze.

Krzysztof Grabowski

prezes Związku Maklerów i Doradców

Tekst stanowi wyraz osobistych poglądów autora

Reklama
Reklama
Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama