Na rynku panuje zastój, tak przynajmniej wynika z zachowania indeksów, których dzienne zmiany od pewnego czasu nie przekraczają jednego procenta. Wyjątkiem jest, oczywiście, wskaźnik spółek spożywczych, ale o tym już pisaliśmy. Na giełdzie właściwie nie ma spektakularnych zmian cen, a te które się zdarzają, zwykle są następstwem (lub przyczyną) podobnego ruchu, tylko że w drugą stronę. Trudno obecnie stwierdzić, czy trwająca stagnacja w wystarczającym stopniu zaspokoi potrzebę schłodzenia giełdowej koniunktury. Wskaźniki analizy technicznej, poruszając się w strefach neutralnych nie generują istotnych sygnałów. Pozostawiają w ten sposób miejsce zarówno na spadek, jak i na wzrost indeksów, choć warto zauważyć, iż WIG zniżkując wczoraj o 0,9%, znalazł się bardzo blisko dolnego ograniczenia ośmiomiesięcznego kanału trendowego. Wydaje się, że istnieje spora szansa na obronę tego wsparcia, co może zaowocować zwyżką do poziomu nawet powyżej 16 000 punktów. Przebieg wczorajszych notowań ciągłych zdaje się potwierdzać realizację takiego scenariusza, choć aktywność inwestorów koncentrowała się głównie na kilku walorach.Pewna dawka optymizmu jest uzasadniona informacjami na temat szans na zakończenie konfliktu w Kosowie. Dla nas jednak o wiele ważniejszą kwestią jest fakt, iż po wielomiesięcznym zastoju w prywatyzacji, minister skarbu zapowiedział zawarcie w drugim półroczu wielu ważnych transakcji, m.in. sprzedaży akcji BZ, LOT-u, Pekao SA, KGHM i kilku elektrociepłowni. Być może przyspieszenie to należy wiązać z problemami finansowymi budżetu, ale realizacja takich planów z pewnością zwróci uwagę inwestorów zagranicznych na nasz nieco zapomniany rynek.
.