Obserwowane we wczorajszych ciągłych zahamowanie wzrostu sugeruje, że kapitulacja Jugosławii i koniec wojny nie okazały się impulsem wystarczającym do przełamania poziomu majowych maksimów WIG-u. Rynkom finansowym po wojnie o Kosowo pozostanie bolesne wspomnienie spowodowanego przez nią (ceny ropy) impulsu inflacyjnego (kwietniowy CPI +0,7 proc. w USA), który był najsilniejszy od czasu wojny w Zatoce Perskiej sprzed 8,5 roku i zmusił Fed do zapowiedzi czwartej już w ciągu minionych 3 lat próby zaostrzenia polityki pieniężnej. Po tym, jak zapowiedź podwyżki stóp Fed błyskawicznie doprowadziła do ustanowienia nowych wieloletnich minimów przez ceny złota czy też miedzi (na czym mocno ucierpiały akcje KGHM), można było sądzić, że zakończenie wojny ograniczy dalsze oczekiwania inflacyjne, dla których zabraknie bezpośredniego pretekstu. Taki rozwój wydarzeń miałby pozytywny wpływ na rynki obligacji, a spadek systematycznie rosnącej ich rentowności stanowiłby wsparcie dla globalnego rynku akcji. Tymczasem nic takiego się nie stało. Ceny amerykańskich obligacji skarbowych systematycznie spadają, a w czwartek ich rentowność sięgnęła najwyższego od roku poziomu 6,06 proc. Przy tym poziomie cen obligacji racjonalność obecnej wyceny notowanych na NYSE akcji stoi pod jeszcze większym znakiem zapytania, niż było to w lokalnych maksimach z dwu poprzednich lat.Nasz rynek w ostatnich tygodniach radził sobie całkiem nieźle, podtrzymywany nadziejami na powszechnie oczekiwany w Europie powrót wzrostu gospodarczego. Niestety, kwietniowe statystyki obrotów bieżących (drugi z rzędu miesiąc znacząco ujemnej dynamiki eksportu, importu i salda obrotów niesklasyfikowanych) nie wskazują na jakiekolwiek ożywienie gospodarcze. Można zacząć obawiać się czy zdąży ono nadejść, zanim podwyżki stóp w USA ponownie doprowadzą do spowolnienia globalnego tempa wzrostu gospodarczego.
.