Rynki zagraniczne

W ubiegłym tygodniu zdecydowanie najsłabiej zaprezentowały się giełdyamerykańskie. Najważniejsze tamtejsze indeksy jednocześnie straciły na wartościponad 2%. O wiele lepiej było w Europie, gdzie większość rynków zanotowaławzrost, ale prawdziwa hossa panowała w Azji. Japoński indeks Nikkei-225zwyżkował aż o 5,5%, przełamując bardzo ważną linię trendu, a Hang Seng,mierzący koniunkturę na giełdzie w Hongkongu, zyskał na wartości 4,65%.

AmerykaOd ponad miesiąca giełda na Wall Street znajduje się w korekcyjnym trendzie spadkowym. W czasie ostatnich pięciu sesji indeks Dow Jones stracił na wartości 2,9%, zamykając tydzień na poziomie 10 491 pkt. W średnim terminie w dalszym ciągu przewagę na rynku mają byki, ale analiza techniczna wskazuje, że sytuacja ta w najbliższym czasie może się zmienić. Niedźwiedziom udało się bowiem sprowadzić indeks do linii trendu, która stanowi wsparcie trwającej od października zeszłego roku tendencji wzrostowej. Jej ewentualne przełamanie będzie oznaczać pogłębienie korekty lub nawet załamanie całego trendu. Z wysokości kanału wzrostowego, w którym indeks porusza się od początku roku, wynika, że w przypadku realizacji tego negatywnego scenariusza można spodziewać się spadku w okolice 9200 pkt. Zgodnie jednak z zasadami analizy technicznej, większe prawdopodobieństwo należy przypisać kontynuacji dotychczasowej tendencji, czyli odbicia od linii wsparcia. A to oznaczałoby zwyżkę Dow Jonesa przynajmniej w okolice szczytu, znajdującego się na poziomie 11 050 pkt. Możliwość taką potwierdził przebieg sesji poniedziałkowej, w czasie której przewagę miały byki, a najważniejszy indeks świata zyskał na wartości 0,7%.Od początku roku nie zmienia się trend średnioterminowy na amerykańskim rynku elektronicznym. Indeks Nasdaq 100 konsoliduje się w obszarze 2250-1950 pkt. Na jego wykresie ukształtowała się rozległa formacja głowy z ramionami, typowa dla zakończenia wzrostów. Jej linia szyi znajduje się właśnie na poziomie 1950 pkt. i dopóki indeks pozostaje powyżej tego poziomu, nie grożą rynkowi większe spadki. Ewentualny zasięg zniżki, wynikający z wysokości formacji, to 300 pkt., ale należy zaznaczyć, że im dłużej trwa konsolidacja, tym trwalszy powinien być trend po wybiciu z niej. Powrót hossy na rynek elektroniczny nastąpi dopiero w przypadku przełamania oporu, znajdującego się na poziomie 2250 pkt. Obecna wartość indeksu po ostatnich spadkach to 2029 pkt.Znacznie pogorszyła się po ostatnich sesjach sytuacja techniczna S&P 500. Indeks prawie od dwóch miesięcy, po przełamaniu wzrostowej linii trendu, dość silnie zniżkuje. Na wykresie powstała formacja głowy z ramionami, z mocno nachyloną w dół linią szyi, która w zeszłym tygodniu została przełamana. Zgodnie z teorią, takie zachowanie rynku, świadczy o jego dużej słabości, co z dużym prawdopodobieństwem pozwala spodziewać się kontynuacji spadków. Najbliższą strefę wsparcia można wyznaczyć w obszarze 1225-1250 pkt.EuropaBardzo spokojnie na spadki za Atlantykiem zareagowały czołowe rynki europejskie. Wzrosty kursów zanotowano na giełdach w Londynie, Frankfurcie i Paryżu.Po trwających miesiąc spadkach znacznie poprawiła się sytuacja techniczna indeksu FT-SE 100, który mierzy koniunkturę na giełdzie w Londynie. Bykom udało się utrzymać wykres indeksu w kanale wzrostowym, co stwarza nadzieję na definitywne zakończenie korekty. Jednocześnie została ukształtowana niewielka formacja podwójnego dna, z której wynika, że FT-SE powinien wzrosnąć w okolice poziomu 6600 pkt., gdzie znajduje się historyczne maksimum indeksu. Właśnie na tej wysokości powinno dojść do decydującego starcia pomiędzy popytem i podażą. Przed bykami tym trudniejsze zadanie, że ostatnie podejście do tej wysokości zakończyło się ukształtowaniem na wykresie świecowym formacji objęcia bessy i dość gwałtowanymi spadkami. Jeśli jednak popyt okaże się wystarczająco silny, to będzie można spodziewać się zwyżki londyńskiego indeksu nawet w okolice 7000 pkt. Do tego bowiem poz zbliża się linia podażowa opisywanego kanału trendowego, w którym wykres FT-SE 100 porusza się już ponad 6 miesięcy. Obecna wartość indeksu to 6430 pkt.Widmo bessy oddaliło się na razie od giełdy we Frankfurcie. W zeszłym tygodniu DAX zyskał 3%, osiągając poziom 5262 pkt. Tym samym załamaniu uległa formacja głowy i ramion, która zapowiadała spadek indeksu do ok. 4800 pkt. Zgodnie z teorią analizy technicznej, załamanie takiej formacji zapowiada bardzo prawdopodobną zwyżkę w pobliże jej szczytu. W tym konkretnym przypadku oznacza to, że DAX powinien osiągnąć poziom 5400 pkt. Jednak w długim terminie giełda we Frankfurcie w dalszym ciągu pozostaje dość słabym rynkiem. Po załamaniu koniunktury w lipcu zeszłego roku poniosła największe straty spośród czołowych parkietów świata i w najmniejszym stopniu je odrobiła. Dopiero ewentualne przełamanie oporu, znajdującego się w obszarze 5400-5500 pkt., stworzy szansę na zwyżkę w okolice historycznego maksimum, znajdującego się na wysokości 6200 pkt.Od dwóch miesięcy w trendzie bocznym porusza się główny indeks giełdy w Paryżu. Byki mają kłopoty z pokonaniem historycznego maksimum, znajdującego się na wysokości 4450 pkt., ale w dalszym ciągu mają przewagę nad niedźwiedziami i na razie na zmianę trendu średnioterminowego niewiele wskazuje. W krótkim terminie całkiem prawdopodobne są spadki CAC-40 w okolice linii popytowej trendu bocznego, znajdującej się na poziomie 4200 pkt.AzjaZdecydowanie najlepiej zaprezentowały się w zeszłym tygodniu najważniejsze indeksy giełd azjatyckich. Mierzący koniunkturę na rynku w Tokio Nikkei 225 zyskał na wartości 5,5%, przełamując trzyletnią linię trendu spadkowego i osiągając najwyższy od ponad półtora roku poziom - 17 282 pkt.Jednocześnie wybił się on z trwającej ponad rok konsolidacji, przebijając opór, znajdujący się na wysokości 16 950 pkt. W najbardziej pozytywnym scenariuszu całą konsolidację można uznać za formację odwróconej głowy z ramionami ze słabo wykształconym prawym ramieniem. Zgodnie z teorią, taka formacja oznacza bardzo silny rynek i zapowiada dynamiczne wzrosty. Z jej wysokości wynika, że Nikkei powinien osiągnąć poziom co najmniej 21 000 tys. pkt. Warunek utrzymania silnego trendu wzrostowego jest jeden: byki nie mogą pozwolić, żeby wykres indeksu znalazł się poniżej linii szyi formacji (16 950 pkt.)Po trwających prawie miesiąc spadkach wydaje się, że korektę zakończył Hang Seng, mierzący koniunkturę na giełdzie w Hongkongu. W zeszłym tygodniu indeks zyskał na wartości 4,65%, osiągając poziom 12 992 pkt. O definitywnym powrocie do trwającego od sierpnia zeszłego roku trendu wzrostowego będzie można mówić, jeśli zostanie pokonany poziom ostatniego szczytu - 13 600 pkt. W dalszej perspektywie można spodziewać się, że Hang Seng wzrośnie do poziomu 15 200 pkt., realizując w pełni zasięg wzrostu, wynikający z odwróconej głowy z ramionami, ukształtowanej na wykresie indeksu w zeszłym roku.PodsumowanieGiełdy w Europie wyjątkowo dobrze zniosły spadki na najważniejszych rynkach amerykańskich. W czasie gdy Dow Jones stracił na wartości ponad 2%, czołowe indeksy europejskie dość znacznie wzrosły, w tym również warszawski WIG. Prawdziwa hossa panowała w Azji, gdzie długoterminowy trend spadkowy zakończył Nikkei 225. Czyżby giełda na Wall Street nie oddziaływała już na światowe rynki? Na taki wniosek jest jeszcze za wcześnie. Choćby z takiego powodu, że za Atlantykiem na razie niewiele się tak naprawdę wydarzyło. Wprawdzie Dow Jones od miesiąca spada, ale trend średnioterminowy w dalszym ciągu ma kierunek wzrostowy. Dopiero w przypadku ewentualnego przełamania linii trendu i pogłębienia spadków, będzie można stwierdzić, czy Europa jest w stanie wytrzymać bessę na giełdach amerykańskich.

TOMASZ JÓŹWIK