Aby znieść ulgi mieszkaniowe, trzeba dać coś w zamian - mówili wczoraj posłowie z Komisji Polityki Przestrzennej, Budowlanej i Mieszkaniowej. Według parlamentarzystów, rządowy program wspierania budownictwa mieszkaniowego, który miał być alternatywą dla ulg, jest mało konkretny.Przypomnijmy, że rząd chce, by obecne ulgi (w tym budowlana i remontowa) zostały zastąpione programem dopłat do oprocentowania kredytów zaciąganych na cele mieszkaniowe. Chce też wprowadzić system oszczędzania (kasy mieszkaniowo-budowlane), który miałby zastąpić działające kasy mieszkaniowe i "martwe", bo - jego zdaniem - zbyt kosztowne kasy oszczędnościowo-budowlane. Wszystkie te rozwiązania zawarto w założeniach polityki mieszkaniowej państwa do 2003 r. Jeszcze przed obradami niektórzy członkowie komisji mieszkaniowej mówili, że podstawą do zniesienia ulg mogą być tylko ustawy, a nie założenia, które nie mają żadnej mocy prawnej. Sławomir Najniger, prezes Urzędu Mieszkalnictwa i Rozwoju Miast obiecywał, że projekty przepisów, które mają zastąpić ulgi, trafią do Sejmu jesienią. - Projekt wprowadzający program "Własne mieszkanie" jest już gotowy. Na przełomie września i października wpłynie też ustawa o kasach mieszkaniowo-budowlanych. W tym samym czasie powinien trafić do Sejmu projekt ustawy o kredycie remontowym - mówił w środę posłom S. Najniger.Posłowie uznali, że tylko pod warunkiem dotrzymania tych terminów poprą pomysł zniesienia ulg. Nie zgodzą się natomiast na likwidację ulgi remontowej, gdyż nowy program w pełni ich nie zastępuje. Komisja zmieniła też zapis regulujący podatek VAT na niektóre usługi komunalne. Jej zdaniem, 7-proc. stawka na dostawę wody oraz na odprowadzanie i oczyszczanie ścieków spowoduje wzrost czynszów. - Wtedy ludzie zwrócą się do gmin po dodatki mieszkaniowe, na które i tak będzie mniej środków - mówiła Barbara Blida (SLD). - Te usługi, które proponujemy opodatkować, mają marginalne znaczenie dla wielkości czynszów. Dostawy ciepła nadal będą nie opodatkowane, a to przecież ich ceny stanowią ok. 70% wartości czynszu - przekonywał S. Najniger.Jednak komisja zdecydowała, że zarekomenduje Komisji Finansów Publicznych 5-proc. stawkę. Zaznaczyła przy tym, że w następnych latach wzrośnie ona do 7%, bo - jak przekonywał wiceminister finansów Jan Rudowski - taki poziom jest zgodny z regulacjami w UE.

MAREK CHĄDZYŃSKI