Prognoza IBnGR na lata 1999-2000
W tym roku PKB wzrośnie o 3,9%, a w przyszłym o 5,3%. Inflacja spadniew 1999 r. do 6,9%, a rok później do 6,3% - przewiduje Instytut Badańnad Gospodarką Rynkową.
Eksperci IBnGR szacują, że w drugim kwartale 1999 r. PKB zwiększył się o 2,9% w porównaniu z tym samym okresem w 1998 r. W trzecim kwartale dynamika PKB powinna przekroczyć 5%. Autorzy raportu IBnGR, Wojciech Haremza i Krystyna Strzała, są zdania, że powrót do szybkiego tempa wzrostu gospodarczego opóźnia się, gdyż nadal odczuwamy negatywne skutki kryzysu rosyjskiego. Odbił się on na eksporcie, produkcji przemysłu (głównie lekkiego) i poziomie zatrudnienia. W dodatku, wolniejsze od spodziewanego tempo inflacji "ostudziło" przedsiębiorców. Kazało im ostrożniej przewidywać zyski i ograniczyć podaż.W najbliższej przyszłości tempo inflacji będzie rosło z powodu wzrostu cen paliw i surowców strategicznych na rynkach światowych oraz z występowania rodzimych tendencji monopolistycznych. Z drugie strony, hamująco na ceny powinna działać systematyczna aprecjacja złotego. Ta z kolei będzie podsycana przez napływ do Polski zagranicznych inwestycji bezpośrednich. Według ekspertów IBnGR, będzie ich w 1999 r. około 11 mld USD, czyli nie mniej niż w rekordowym ubiegłym roku. Aprecjacja złotego spowoduje, że w 2000 r. obniży się nieco tempo wzrostu eksportu. Jednak saldo bilansu handlowego odnoszone do PKB nie powinno się pogorszyć. Podobnie jak deficyt obrotów bieżących bilansu płatniczego.Prawdopodobnie po raz pierwszy w latach 90. NBP osiągnie w tym roku zarówno cel inflacyjny, jak i zaplanowany przyrost podaży pieniądza. IBnGR zakłada, że inflacja spadnie poniżej 7%. Natomiast podaż pieniądza może być nawet mniejsza od spodziewanej, skoro po pierwszym półroczu jej wzrost stanowił około 40% wielkości dopuszczalnej w całym 1999 r. Dla porównania, w 1998 r. NBP musiał zaakceptować przyrost podaży pieniądza o 24,9% przekraczający wielkość zakładaną. Bank centralny nie powinien mieć w drugiej połowie roku powodów do podnoszenia stóp procentowych. - Obniżanie stóp też nie jest ekonomicznie uzasadnione, bo od początku roku obserwujemy duży przyrost kredytów - powiedział wczoraj W. Haremza.Najbardziej niebezpieczne w latach 1999-2000 zjawiska gospodarcze to utrzymywanie się wysokiego, ponad 11-procentowego, bezrobocia i dużego tempa wzrostu płac w nieefektywnych sektorach gospodarki.
JACEK BRZESKI