Najsilniejszą od pierwszej połowy maja korektą, choć na razie jedynie 4-proc., zareagował nasz rynek na pogorszenie się koniunktury na giełdach zagranicznych oraz na serię bardzo niepokojących informacji na temat kondycji krajowej gospodarki. Początek spadków zbiegł się zarówno w kraju, jak i na świecie z publikacją wstępnych wyników finansowych za drugi kwartał. W przypadku polskich spółek rozczarowanie ich jakością nie mogło mieć znaczniejszego wpływu na notowania z racji braku większych wcześniejszych oczekiwań. Na giełdzie nowojorskiej, gdzie aktualny niezwykle wysoki poziom wyceny akcji jest porównywalny jedynie z tym obserwowanym 12 lat wcześniej, nawet znacząco lepsze, niż oczekiwania analityków, zyski z wielkim trudem mogą stanowić podstawę do dalszej zwyżki. Zapewne przyszłotygodniowe notowania globalnego rynku będą przebiegać pod znakiem reakcji inwestorów na treść wczorajszego wystąpienia przewodniczącego Fed przed komisją ds. bankowości amerykańskiej Izby Reprezentantów. Publikacja ostatnich danych na temat niskiej inflacji w USA za maj i czerwiec zredukowała oczekiwania rynku co do ostatecznej skali rozpoczętego pod koniec czerwca zaostrzenia polityki pieniężnej Fed. Jeśli więc w czwartkowym wystąpieniu Greenspana znalazła się zapowiedź kolejnych podwyżek stóp, to można oczekiwać, że rozpoczęty we wtorek spadek na Wall Street będzie kontynuowany.Nawet jednak jeśli tak się nie stanie, to zasięg ewentualnego odbicia krajowego rynku w górę będzie ograniczony od strony technicznej przez potężny opór wytworzony przez rekordowe obroty zanotowane powyżej 17 000 pkt., zaś od strony fundamentalnej informacjami o ciągle słabej dynamice czerwcowej produkcji przemysłowej oraz o najwyższym w tym roku poziomie deficytu handlowego (1300 mln USD). Ta ostatnia liczba jest, niestety, niewiele lepsza niż te notowane w ub.r. bezpośrednio po kryzysie rosyjskim.

.