Londyńska giełda blokuje dostęp do informacji

Londyńska giełda sprzedaje dane, które inne giełdy udostępniają inwestorom za darmo. Same spółki nie znają wartości obrotu swoimi kwitami. Tylko cztery spółki z trzynastu, które wyemitowały GDR-y, były w stanie przesłać informacje na temat dziennego średniego obrotu swoimi kwitami. Firmy otrzymały tę wartość od banku depozytariusza.Wartość obrotu GDR-ami polskich spółek, to bardzo istotna informacja dla inwestorów, lokujących swoje aktywa w akcje tych firm na GPW. Pozwala zauważyć zainteresowanie zagranicznych inwestorów polskimi spółkami.- Sfera informacyjna giełdy w Londynie stanowi dla inwestorów poważny problem. Spółki płacą giełdom za handel ich walorami i powinny, w ramach tej opłaty, otrzymywać tak podstawowe informacje jak dzienna wartość obrotu ich papierami - uważa Artur Jusiński, analityk z BM BGŻ.Podobnego zdania są też inni doradcy i analitycy. Np. Sebastian Bogusławski z BDM stwierdził, że jest to dyskryminacja zarówno inwestorów jak i spółek, których walory są notowane w Londynie.Warto zaznaczyć, że giełda w Londynie jest ważna dla polskich inwestorów, ponieważ jest na niej notowana największa liczba kwitów polskich spółek, a dodatkowo rynek oferuje najwyższą płynność. Z nieoficjalnych informacji wynika, że wartość obrotu GDR-ami polskich firm jest często wyższa niż wartość obrotu akcjami tych spółek na GPW. Prawdopodobnie dlatego GDR-y polskich spółek osiągają tam najwyższe ceny. Np. walory Agory wyceniane są zazwyczaj o ok. 5-10% drożej niż notowane na giełdzie w Berlinie.Różnice w cenie między GDR-ami a akcjami spółek nie są wysokie i wynoszą do 5%. Rzadko zdarza się, by różnica wyniosła 10%. Tzw. arbitraż w przypadku LSE i GPW nie zawsze jest więc opłacalny.

W tej chwili na zagranicznych giełdach notowane są kwity 13 polskich spółek. Są to TP SA, KGHM, Exbud, Bank Handlowy, Kredyt Bank, Mostostal Export, Mostostal Warszawa, Agora, BIG-BG, PBK, Prokom i Softbank. Trzy dni temu zakończono notowanie GDR-ów ORFE (z powodu wezwania na sprzedaż akcji tej spółki).Warto też zwrócić uwagę na wybór banku depozytariusza przez polskie przedsiębiorstwa. Najczęściej padał on na Bank of New York (obsługujący najwięcej programów GDR ze wszystkich banków na świecie). Powodzeniem cieszą się także Bankers Trust Company oraz Citibank.Zainteresowanie GDR-ami polskich spółek jest uzasadnione wieloma czynnikami. Obracać tymi papierami mogą zarówno inwestorzy, którym statut zabrania inwestowania na emerging markets (np. niektóre fundusze emerytalne i inwestycyjne), jak też ci, którzy nie chcą z różnych powodów inwestować na warszawskiej giełdzie. Kwity depozytowe pozwalają też zainwestować swoje środki mniejszym inwestorom, dla których kupowanie akcji na Giełdzie Papierów Wartościowych może być za drogie. Opłacalne może okazać się natomiast wykorzystywanie różnic kursowych na giełdach, na których notowane są kwity tych samych firm.Dla polskich przedsiębiorstw GDR-y stanowią możliwość uplasowania nowej emisji. Polski rynek nie zawsze jest w stanie kupić oferowaną w ofercie publicznej liczbę akcji. Dodatkowym atutem dla firm jest rozproszenie akcjonariatu.- Emisja GDR-ów powoduje wzrost prestiżu spółki za granicą i ułatwia im pozyskanie dodatkowego kapitału. Istnieje jednak obawa, że zbyt duża część emisji będzie w przyszłości kierowana na zagraniczne giełdy, co może spowodować zmniejszenie płynności polskiej giełdy - powiedział Sebastian Buczek z ING BSK Asset Management. Jak bardzo spółkom zależy na emisji kwitów za granicą, widać chociażby na przykładzie TP SA czy Stalexportu, które zorganizowały tzw. road show, czyli przedstawienie spółki potencjalnym zagranicznym inwestorom. Władze firm prezentowały zalety swoich firm, m.in. w Londynie, Edynburgu, Paryżu czy Nowym Jorku.Dodatkowym atutem inwestycji w GDR-y jest możliwość krótkiej sprzedaży tych papierów, czego nie oferuje giełda w Warszawie.W piątek władze giełdy londyńskiej zapowiedziały zamiar przekształcE w spółkę akcyjną. Być może w związku z tą decyzją zmieni się sposób traktowania inwestorów i London Stock Exchange stanie się dla nich bardziej dostępna.

EWA BAŁDYGA