Słabsza kondycja indeksów na WGPW trwa. Przedwczoraj WIG przełamał dolne ograniczenie dziewięciomiesięcznego kanału wzrostowego, co zgodnie z kanonami analizy technicznej, należałoby interpretować, jako średnioterminowy sygnał sprzedaży. Dodatkowo jego znacznie zostało wzmocnione dzięki wczorajszej spadkowej sesji. Wprawdzie jej wymowa nie była bardzo negatywna, jako że podczas dogrywki znacznie chętniej kupowano akcje, jednak już podczas notowań ciągłych strona popytowa nie przejawiała szczególnej determinacji. Wydaje się, że inwestorzy po prostu oczekują na jakiś impuls, który pozwoli uruchomić zapasy gotówki lub podjąć decyzję o wyjściu z giełdy na jakiś czas. Nasz rynek, poddający się od miesiąca korekcie, na tle innych giełd europejskich wypadał ostatnio całkiem nieźle. Taki stan nie mógł jednak trwać zbyt długo. Przedłużająca się dekoniunktura na Zachodzie musiała w końcu skłonić część inwestorów do zamknięcia pozycji, co w zestawieniu z panującą obecnie wakacyjną aktywnością, doprowadziło do znacznej przeceny wielu spółek. Ponieważ jednak rynek spada nieprzerwanie od sześciu sesji, wydaje się, iż krótkoterminowe ryzyko znacznie zmalało, a co za tym idzie wytworzył się odpowiedni klimat dla częściowego odreagowania niekorzystnej tendencji. Nie liczyłbym jednak na duże wzrosty. Prawdopodobnie poziom około 17 000 punktów będzie zbyt silnym oporem, aby WIG mógł go pokonać w najbliższym czasie.Sierpień jest zazwyczaj miesiącem ubogim w wydarzenia polityczne i gospodarcze, a więc i na sesjach giełdowych trudno doszukać się oznak specjalnego ożywienia. Najbliższe dni pokażą, czy zjawiska atmosferyczne, takie jak zaćmienie Słońca, są w stanie wyrwać inwestorów z letniego letargu.

.