W poniedziałek rynek kontynuował zapoczątkowaną w czwartek korektę miesięcznego impulsu spadkowego. Wciąż jednak bardzo niewiele wskazuje na to, by obecna zwyżka, pomimo prawdopodobnej poprawy koniunktury globalnej, mogła przerodzić się w trwalszą tendencję, oddalającą groźbę załamania obowiązującego średnioterminowego trendu wzrostowego.Widoczna na wykresie WIG formacja głowy z ramionami wskazuje na praktycznie już dokonaną dwumiesięczną dystrybucję akcji. Obecna wymiana dokonuje się co najwyżej ze śladowym udziałem kapitału zagranicznego, który chyba na dłużej zniechęcił do inwestycji na naszym rynku szeroko komentowany ostatnio problem deficytu budżetowego oraz obrotów bieżących. Tymczasem chyba trochę niedoceniany pozostaje fakt załamania rządowego programu restrukturyzacji górnictwa, co może mieć w dłuższej perspektywie trudne do przewidzenia skutki dla budżetu. Jego ratowanie poprzez drastyczne podwyżki akcyzy na paliwa wraz z podwyżkami producentów może spowodować - tak jak to miało miejsce ostatnio na Węgrzech - znaczący skok inflacji ze wszystkimi tego konsekwencjami, a więc w pierwszej kolejności podwyżką stóp procentowych. Sam rynek wydaje się dość nieciekawy, na co w pierwszym rzędzie wpływa pogłębiający się niedobór pomysłów inwestycyjnych w połączeniu z chwilami tragicznym niedostatkiem angażowanego kapitału. W tej sytuacji inwestorzy bądź to kupują "w ciemno" rekomendacje z przewidywaną co najmniej trzycyfrową stopą zwrotu (vide Relpol), bądź próbują wyraźnie alternatywnych form inwestycji, za jakie uznać należy te dokonywane na rynku NFI. W tym stanie rzeczy próba prognozy wartości głównych indeksów, przy których polskie akcje staną się atrakcyjne dla zagranicy, zakładając brak radykalnej zmiany sytuacji makroekonomicznej kraju, prowadzi do wniosku, że zakończenia obecnej korekty należy szukać znacznie poniżej poziomu 16 tys. punktów dla WIG.
.