Komitet strajkowy w Manometrach

W Kujawskiej Fabryce Manometrów zawiązał się komitet strajkowy. Pracownicy żądają gwarancji zatrudnienia na trzy lata, podwyżki płac i zmiany sposobu zarządzania firmą. Zagrożeniem dla spółki jest także planowane wprowadzenie nowych, mniej skomplikowanych norm zatwierdzających manometry z importu. Po zmianie przepisów długotrwałą procedurę zdobywania certyfikatu przechodziłyby tylko manometry medyczne. Jeszcze tydzień temu trzy związki zawodowe KFM po ogłoszeniu akcji protestacyjnej chciały, by rada nadzorcza odwołała ze stanowiska prezesa spółki i głównego specjalistę ds. restrukturyzacji.- Prowadzimy proces restrukturyzacji firmy, co wywołuje zrozumiałe napięcia wśród naszej załogi - wyjaśnił Jacek Okrutny, sprawujący od miesiąca stanowisko prezesa spółki. Uważa on, że związki zawodowe testują jego zachowanie, a przez fakt zawiązania komitetu strajkowego chcą nadać wagi swoim postulatom. Realizacja żądań nie jest jednak możliwa, bo po dobrowolnych zwolnieniach - do września odejdzie ok.130 osób z liczącej 740 pracowników załogi, konieczna będzie jeszcze dodatkowa redukcja zatrudnienia o ponad 100 osób. Prezesowi zależy na poprawie struktury zatrudnienia. Obecnie tylko 44% załogi fabryki pracuje bezpośrednio przy produkcji. Po 6 miesiącach spółka ma 1,3 mln zł strat.

H.K., PAP