Korekta rozpoczęta na WGPW na początku drugiej dekady lipca trwa już ponad miesiąc i prawdopodobnie potrwa jeszcze co najmniej drugie tyle. Brak wyraźnych, pozytywnych sygnałów makroekonomicznych (zarówno wewnętrznych jak i zewnętrznych) powoduje, iż inwestorzy ze zdwojoną czujnością podejmują decyzje o zakupach akcji. Wydaje się natomiast, że zamykanie pozycji przychodzi znacznie łatwiej. Kondycja polskiej gospodarki nie jest bowiem tak dobra, jak można było oczekiwać po prognozach z początku roku. Budżet łatany jest kolejnymi podwyżkami podatków, zwiększa się deficyt obrotów bieżących, rząd jest słaby i negocjuje, a nie rządzi, natomiast różne związki zawodowe z reguły otrzymują to, czego chcą. Ryzyko poważnej destabilizacji kraju w najbliższym czasie jest zatem zupełnie realne, (vide zapowiadane kolejne protesty górników i rolników). Brak zdecydowanych i przemyślanych działań sprawi, że będziemy żyli w ciekawych czasach, czego życzy chińskie przekleństwo.Ponieważ Polska jest jednym z elementów globalnego rynku kapitałowego, nie jest też wolna od zagrożeń płynących z innych części świata. Planowane na 24 sierpnia posiedzenie Fed, które najprawdopodobniej zaowocuje podwyżką amerykańskich stóp procentowych, traktowane jest jako bardzo istotny czynnik ryzyka. Giełda warszawska, pozostająca od pewnego czasu w urlopowym uśpieniu, może okazać się dość wrażliwa na takie posunięcie, tym bardziej że do tej pory nasz rynek obsuwał się raczej pod własnym ciężarem. Silny impuls zewnętrzny mógłby pobudzić falę wyprzedaży akcji i ściągnąć ceny o kilka, kilkanaście procent w dół. Inna sprawa, czy taka sytuacja nie byłaby doskonałą okazją do tanich, spekulacyjnych zakupów?

.