WIG ponownie przekroczył 17 tys. pkt.

Na warszawskiej giełdzie wzrosły w środę ceny większości spółek, po tym, jak amerykański bank centralny podwyższył o 25 punktów bazowych stopy procentowe, co, zdaniemanalityków, zostało już wcześniej zdyskontowane przez rynek. Mimo wyraźnej poprawyklimatu inwestycyjnego analitycy są umiarkowanymi optymistami co do dalszychwydarzeń na warszawskim parkiecie. Zalecają akumulować akcje sektora budowlanegoi zapomnieć o papierach banków.

W środę WIG zyskał 0,8 proc. i osiągnął 17 021 pkt. Tendencja zwyżkowa była kontynuowana w notowaniach ciągłych, które zakończyły się wzrostem WIG20 o 0,7%. Największym zainteresowaniem inwestorów cieszyły się akcje spółek z branży komputerowej - Prokomu, Optimusa i ComputerLandu oraz Mostostalu Zabrze i Sokołowa. Wrześniowe kontrakty na WIG20 zyskały 0,8%.Pod wpływem zakupów waluty przez londyńskich graczy oraz uspokojenia nastrojów na zagranicznych rynkach, umocnił się także złoty (o około 0,5% w stosunku do wtorkowego zamknięcia).Obecna zwyżka na GPW to przede wszystkim dzieło krajowych inwestorów, o czym mogą świadczyć stosunkowo niewielkie obroty.- Przestrzegam przed nadmiernym optymizmem. Ważnym poziomem, jaki będziemy testować, jest 17 500 pkt., ale nie sądzę, by na rynku pojawiła się euforia. Większego ożywienia spodziewam się pod koniec roku, gdy do obrotu wejdą akcje Polskiego Koncernu Naftowego - stwierdził Andrzej Tabor, szef Biura Analiz COK BH. Proponuje on selektywnie inwestować w spółki. - Fundamentalnie godne polecenia są akcje spółek budowlanych. Nie radzę inwestować w banki - dodał.Podobnego zdania jest Marek Juraś z Erste Securites. - Fala konsolidacji w sektorze budowlanym jest nieunikniona. Dlatego też mimo wysokich cen warto te papiery kupować. Należy ostrożnie podchodzić do akcji banków, gdyż są one już prawidłowo wycenione przez rynek - stwierdził. Jego zdaniem, w najbliższym czasie nie należy się spodziewać napływu kapitału zagranicznego na GPW, gdyż otoczenie makroekonomiczne nie zachęca do zakupów. - Do końca roku WIG nie zyska więcej niż 5-10% - uważa Marek Juraś.

DARIUSZ JAROSZ