Jaka nowelizacja ustawy o SSE?

Obietnicą zachowania praw nabytych przez inwestorów, większej elastyczności dla zarządów specjalnych stref ekonomicznych (SSE) w dziedzinie wydawania zezwoleń i negocjowania z Unią Europejską wydłużenia czasu ich wydawania do 2003 r., tj. wejścia Polski do UE, zakończyło się seminarium "SSE - stan obecny i perspektywy".

Z inicjatywy strefy suwalskiej, zarządy wszystkich 15 SSE spotkały się z przedstawicielami resortu gospodarki (MG), przygotowującego nowelizację ustawy z 20 października 1994 r., i Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który odpowiada za zgodność naszej polityki konkurencji i pomocy publicznej ze standardami UE. Dla kierownictw SSE była to pierwsza okazja uzyskania informacji z pierwszej ręki i przedstawienia własnych postulatów, od czasu zmiennych decyzji MG w sprawie wydawania zezwoleń dla nowych inwestorów. Kluczowy temat to kierunki nowelizacji, której projekt ma być gotowy do końca września. - Najgorsze były domysły. Potem wymienialiśmy się faksami na temat zebranych informacji i oceny sytuacji. To nie jest dobra metoda - podsumowuje okres niepewności w ostatnich 3 miesiącach Barbara Klimiuk, prezes Suwalskiej SSE. W przypadku Suwałk jeden z ośmiu inwestorów wycofał się, podając jako zasadniczy powód niepewność co do warunków działania w strefie w przyszłości. Dwóch innych przyspieszyło złożenie wniosków, ale to nie jest metoda na zachęcanie do długoterminowych decyzji. Po spotkaniu z administracją centralną zarządy stref mają nadzieję, że strefy - tak jak zakładano - przetrwają do 2017 r. i co najmniej do 2003 r. będzie można wydawać zgodę na działanie nowych inwestorów, a nie - jak głosi obecny zapis - do 2001 r. - żeby nie tracić tych dwóch lat, kiedy jeszcze nie będziemy w Unii i nie będziemy mogli korzystać w pełni z jej pomocy - uważa B. Klimiuk. Zarządzającym strefami zależy też na dopasowaniu w czasie innych rozwiązań. Kluczowe znaczenie mają instrumenty finansowe, przede wszystkim dotacje kapitałowe, które są dopuszczone przez UE i powinny zastąpić ulgi i zwolnienia podatkowe. Zarządy stref chcą wiedzieć, kiedy te pieniądze z UE będą dostępne dla inwestorów i czy będzie to skorelowane w czasie z zarezerwowaniem odpowiedniej kwoty z budżetu centralnego, czego wymaga Unia. Szacuje się, że należałoby wydzielić z budżetu 250 mln zł i prezes B. Klimiuk jest sceptyczna, czy już w 2000 r. udałoby się takie pieniądze wygospodarować.Jest pewnym paradoksem, że Unia zachęca nas obecnie do łamania rzymskiej zasady "pacta sunt servanda", a odejście od zagwarantowanych praw dotyczy w dużej części właśnie inwestorów z UE, których udział w strefach wynosi ok. 43%.

BOGDA ŻUKOWSKA