Z Jackiem Czeladko, wiceprezesem zarządu i dyrektorem finansowym Ruch SA, rozmawia Grzegorz Brycki

Prywatyzacja Ruchu ciągnie się już od kilku lat. O kupno firmy starali się francuski Hachette oraz Polska Grupa Kapitałowa. Chwilami odbywało się to w atmosferze skandalu, potem znów było cicho. Kiedy dojdzie do prywatyzacji Ruchu?Wszystko leży w rękach właściciela, czyli Ministerstwa Skarbu Państwa. Może to stać się zarówno za kilka miesięcy, jak i za dwa lata. Z punktu widzenia zarządu spółki, prywatyzacja umożliwi nam dostęp do większego kapitału i dodatkowych instrumentów finansowania.Jaka będzie forma prywatyzacji: giełda czy inwestor strategiczny?Za wcześnie jeszcze o tym mówić. Mogę tylko powiedzieć, że inwestor strategiczny nie jest konieczny do dalszego funkcjonowania firmy. Wartość dodana tego, co wniesie, czyli know-how, nie ma bowiem krytycznego wpływu na to, co będzie się działo z Ruchem. Oczywiście, inwestor przyspieszyłby wprowadzanie pewnych rozwiązań, ale gdyby doszło do prywatyzacji poprzez giełdę, nie oznaczałoby to, że firma będzie radzić sobie gorzej.Czy poza Hachette jacyś inwestorzy interesują się wami?Istnieje spore zainteresowanie ze strony pasywnych inwestorów finansowych z zagranicy. Są również zagraniczne fundusze, które deklarują chęć wejścia do Ruchu wraz z inwestorem strategicznym. Mówią: jeśli ktoś was kupi, to my też wchodzimy. Inwestorzy w większości zainteresowani są jednak prywatyzacją kapitałową, czyli poprzez wprowadzenie spółki na giełdę.Czy wydawcy prasy zainteresowani są nabyciem akcji Ruchu?Doświadczenia podobnych firm na Zachodzie pokazują, że wydawcy rzeczywiście są zainteresowani takimi aliansami. Nie mamy nic przeciwko temu, aby tak było również w naszym przypadku.Od kilku miesięcy zapowiadacie ogłoszenie nowej strategii działania. Kiedy to nastąpi?Zamierzamy ją przedstawić do końca września. Nie chciałbym opowiadać o szczegółach przed jej uchwaleniem. Wiadomo, że znajdzie się w niej sporo miejsca dla kwestii organizacji handlu, informatyki. Trwają dyskusje i nie jest wykluczone, że kierunki rozwoju firmy mogą się zmienić. Z całą pewnością będziemy rozwijać naszą podstawową działalność, czyli sieć dystrybucji prasy i sprzedaży detalicznej.Jaka jest sytuacja finansowa Ruchu?Firma ma ok. miliarda dolarów obrotów rocznie. Ma jednak bardzo niską rentowność, na poziomie 0,5%. Tymczasem porównywalne z Ruchem firmy zagraniczne osiągają rentowność rzędu 3-5%. Zakładając utrzymanie obrotów przy rentowności 3%, w ciągu kilku lat będziemy w stanie przynosić rocznie kilkadziesiąt milionów USD zysku, podczas gdy teraz sięga on kilku milionów.Poza niską rentownością sytuacja finansowa Ruchu jest dobra. Nie zaciągamy prawie wcale kredytów, a ogólny poziom zadłużenia jest bardzo niski. Mamy bardzo dobrą płynność, bo ludzie płacą gotówką w kioskach, a z dostaw prasy rozliczamy się później. Powoduje to, że rotacja należności w firmie wynosi 10-15 dni, a rotacja zobowiązań - ponad 40 dni.Wasz największy konkurent, Kolporter, poinformował niedawno, że zamierza zainwestować 250 mln zł. Ruch tymczasem deklaruje zaledwie 70 mln zł inwestycji.70 mln zł to suma, którą zainwestujemy tylko w tym roku. Są to inwestycje m.in. w punkty sprzedaży, nowe kioski, ale również w tzw. budowlankę. W Warszawie budujemy kosztem 27 mln zł centrum ekspedycji hurtu prasowego. Domyślam się, że 250 mln inwestycji Kolportera jest sumą docelową. Łączne inwestycje Ruchu będą znacząco wyższe od tegorocznych 70 mln zł i wyższe od tego, co zainwestuje Kolporter.Z czego zamierzacie finansować inwestycje?Głównie ze środków własnych. Brak zadłużenia daje też dość bezpieczne możliwości sięgnięcia po dźwignię finansową i na pewno z tego skorzystamy. Obecna sytuacja z jednej strony jest komfortowa, bo nie płacimy odsetek, z drugiej - nie korzystamy z efektu dźwigni finansowej. Wykorzystanie dźwigni jest o tyle ważne, że inwestycje w kioski i punkty sprzedaży są bardzo rentowne. Najlepsze kioski zwracają się w czasie krótszym niż rok, a średnio w ciągu ok. 2,5 roku.Ile potrzebujecie kapitału?Nie potrafię teraz odpowiedzieć na to pytanie. W tym roku zainwestujemy dużo w informatykę, m.in. po to, aby ustrzec się przed skutkami "problemu roku 2000". W przyszłości będziemy inwestować głównie w sieć. Jeden kiosk kosztuje w zależności od regionu i wykonawcy 7-10 tys. USD. Wybudowanie salonu prasowego w hipermarkecie sieci handlowej to wydatek rzędu 25-30 tys. USD. Odpowiedź na pytanie, jak liczebna powinna być nasza sieć, pozwoli nam od razu ustalić, jak duże środki będą nam potrzebne.Nie chodzi jednak tylko o budowę nowych kiosków, ale także o wymianę części istniejących. Niektóre z nich mają 20-30 lat. Są nieestetyczne, niefunkcjonalne i uciążliwe dla naszych pracowników. Przy budowie nowych dbamy, aby powierzchnia ekspozycyjna i reklamowa była w nich jak największa.Co zrobiono w Ruchu w ciągu kilku ostatnich miesięcy?Cały nowy zarząd ma jasno postawione zadanie - zwiększyć wartość spółki tak, aby w momencie prywatyzacji właściciele dostali za nią jak najwięcej. Na razie skupiliśmy się na ograniczaniu kosztów. Staramy się odkrywać rezerwy. Udało się obniżyć koszty ogólnozakładowe. Reformujemy finanse. Wprowadzamy budżetowanie i zmieniliśmy plan kont. Nowy budżet będzie rozbudowany pod kątem analitycznym.Chcemy znać jak najwięcej szczegółów dotyczących struktury kosztów, aby móc na nie reagować. Wprowadzamy kontroling. Jego zadaniem będzie monitorowanie działalności i ocena inwestycji. Chcemy doprowadzić do sytuacji, w której nie będzie możliwa żadna inwestycja w spółce bez wcześniejszego zbadania jej rentowności. Zamierzamy inwestować tylko w te przedsięwzięcia, które zwracają się w rozsądnym terminie.Rozmawiamy z kilkoma polskimi bankami w sprawie wprowadzenia systemu zarządzania płynnością (cash management). Jest to bardzo ważne, ponieważ zdarzały się sytuacje, że jedne nasze oddziały miały nadwyżki finansowe, a inne - brały kredyty.A najbliższe plany?Chcemy ujednolicić sposób obliczania rentowności. Kiosk notujący niskie obroty, który nie pokrywa swoich kosztów bezpośrednich, nie wspominając o pośrednich, będzie postawiony przed alternatywą: albo zwiększy sprzedaż, albo będzie zlikwidowany.W przyszłym roku przewidujemy kompleksową informatyzację firmy. Będziemy chcieli wdrożyć zintegrowany system zarządzania. Prawdopodobnie oprzemy się na jakimś gotowym produkcie dostępnym na rynku. Wyboru dokonamy między jednym z programów, które najlepiej się sprawdziły.Czy planujecie redukcję zatrudnienia?Z całą pewnością restrukturyzacja zatrudnienia jest konieczna. Nie znamy na razie odpowiedzi na pytanie, ilu pracowników będziemy zatrudniać docelowo. W końcu lipca zatrudnialiśmy 9200 osób. Jednak decyzje o zwolnieniach chcielibyśmy podejmować dopiero wtedy, kiedy będziemy w 100% przekonani, że dla tych ludzi nie ma innego zajęcia w spółce.Ruch to nie tylko kioski...Elementem naszej strategii będzie utworzenie więcej niż dwóch tzw. centrów zysku. Jesteśmy właścicielami 16 tys. kiosków, a do kolejnych 16 tys. dostarczamy prasę. Jest to największa w Europie, a nie wiem, czy nie na świecie, sieć punktów sprzedaży detalicznej. Ruch też jest największym w Polsce hurtownikiem - dysponujemy 200 hurtowniami.Kioski Ruchu są największą powierzchnią reklamową w Polsce. Każdego dnia odwiedza je 9 mln osób, czyli tyle, ile ogląda telewizję. To ogromny potencjał reklamowy. Jesteśmy przekonani, że to centrum zysku będzie znaczące.Kolejne centrum zysku będzie związane z zarządzaniem nieruchomościami. Posiadamy ich kilkaset. Nie wszystkie wykorzystujemy do codziennej działalności. Chcemy na nich zarabiać. Część z nich nadaje się do wynajmu, pozostałe - do sprzedaży.Macie 60-proc. udział w rynku. W ciągu kilku lat 60 firm zdobyło aż 40% rynku. Czy opóźnienia w prywatyzacji nie grożą dalszą utratą rynku?Przed kilku laty byliśmy monopolistą. Gdyby przeanalizować pozycję dawnych Central Handlu Zagranicznego, to w swojej branży wszystkie miały początkowo po 100% rynku. Potem utraciły jego znaczną część. Teraz trwa proces konsolidacji, a za kilka lat na rynku pozostanie tylko kilku graczy. To samo czeka naszą branżę. Z 60 firm kolporterskich prawdopodobnie w ciągu kilku lat na rynku pozostanie kilka.Czy będziecie brać udział w przejęciach?Kiedy będziemy spółką prywatną, z całą pewnością będziemy uczestniczyć w procesie konsolidacji. Naszym celem jest jednak w pierwszej kolejności doprowadzenie do poprawy rentowności tego, co już mamy. Gdybyśmy tylko dobrze wykorzystali nasze możliwości, zyski wzrosłyby wielokrotnie. Udział w rynku ma dla nas duże znaczenie, ale pierwszorzędna jest poprawa rentowności.Dziękuję za rozmowę.

.