Inwestorzy będą lokować w akcje
Zbliżający się rok 2000 skłania analityków giełdowych do dyskusji nie tylkona temat wpływu bomby milenijnej na rynek, ale także do rozważańo perspektywach na następną dekadę.
Tego rodzaju analizy są szczególnie częste w odniesieniu do przyszłości rynku kapitałowego w Eurolandzie, a sprzyja im podsumowanie pierwszych trzech kwartałów funkcjonowania w 11 krajach wspólnej Europejskiej waluty. Optymiści twierdzą, że właśnie nadszedł czas eurolandu. Są przekonani, że inwestorzy skorzystają ze zwiększonej podaży akcji, gospodarczego zróżnicowania strefy, w której obowiązuje euro, i wreszcie z tego, że zanika obyczaj kupowania obligacji rządowych zamiast akcji.Inni z tych samych przesłanek wyciągają wręcz przeciwne wnioski. Ich zdaniem, rosnąca aktywność emitentów może niekorzystnie wpłynąć na wycenę akcji, a zwroty z inwestycji będą pomniejszane przez większą konkurencję.Mark Howdle, główny strateg europejskiego rynku kapitałowego w Salomon Smith Barney, prognozuje, że w 2009 roku kapitalizacja giełd Eurolandu będzie stanowiła 42% wartości całego światowego rynku wobec 32% obecnie. Inwestorzy będą mogli zyskać na grze na krajowych giełdach, gdyż unia gospodarcza i walutowa powoduje "asymetrię" między poszczególnymi państwami. Stopy procentowe w Eurolandzie nadal będą niskie, co oznacza wsparcie dla zwiększenia wycen akcji. Howdle zwraca też uwagę na potencjalnie olbrzymi popyt na akcje, który powstanie, gdy inwestorzy detaliczni i fundusze emerytalne przestawią się na nie zamiast tradycyjnie dużego zaangażowania w obligacje. Francuskie i niemieckie fundusze emerytalne trzymają w akcjach mniej niż 20% swoich aktywów, podczas gdy w Wielkiej Brytanii poziom ten sięga 70%. Wszystko to powinno spowodować "historyczne" przestawienie się na akcje - twierdzi Howdle.Wszyscy są na ogół zgodni co do tego, że wkrótce będziemy świadkami masowego ruchu inwestorów Eurolandu w kierunku akcji. Już są bowiem łagodzone przepisy ograniczające zaangażowanie funduszy emerytalnych w te papiery, a podaż obligacji będzie zmniejszać się wraz ze spadkiem deficytów budżetowych. Ponadto rządy szukają innych źródeł zdobywania środków na wykup starych długów, niż emitowanie nowych obligacji. Temu zaś może towarzyszyć gwałtowny wzrost emisji akcji.
J.B.