Podatki 2000
Prezydent powinien podpisać ustawy podatkowe - uważają ekonomiści, z którymi rozmawiał PARKIET. Chociaż nie należy się spodziewać dużych efektów gospodarczych wejścia w życie nowel uchwalonych przez parlament,to ewentualny podpis prezydenta należy traktować jako początek całego procesu zmian. Ich pierwszy etap ma przede wszystkim znaczenie psychologiczne, mniej ekonomiczne - uważają nasi rozmówcy.
Już dawno w parlamencie żadna sprawa nie wywołała takiej burzy, jak przyszłoroczne podatki. Nowelizacje ustaw o podatkach dochodowych czekają teraz na prezydencki podpis. Opozycja stara się jak może namówić prezydenta, by zawetował ustawy. Koalicja twierdzi, że jego decyzja będzie sprawdzianem odpowiedzialności i kompetencji. Żeby nowe przepisy weszły w życie, Aleksander Kwaśniewski musi złożyć podpis w terminie, który umożliwiłby publikację ustaw do końca listopada - czyli najprawdopodobniej do końca tego tygodnia.Lekarstwo na kurs złotego- Mam nadzieję, że prezydent podpisze ustawy - powiedziała wczoraj w radiowej "Jedynce" prezes Narodowego Banku Polskiego Hanna Gronkiewicz-Waltz. - Prezydent powinien to zrobić. Każdą reformę można odkładać nawet 50 lat i do niczego to nie prowadzi. Jeśli nie wprowadzimy zmian w tym roku, w przyszłym może to być niemożliwe, chociażby dlatego, że porozumienie, jakie koalicjanci zawarli w tej sprawie, jest bardzo kruche - powiedział PARKIETOWI Witold Orłowski z Niezależnego Ośrodka Badań Ekonomicznych.- Te ustawy zapowiadają dalsze zmiany. To mały krok we właściwą stronę. System podatkowy w Polsce jest tak zły, że trzeba go w końcu zmienić - powiedział nam Robert Gwiazdowski z Centrum im. Adama Smitha.Hanna Gronkiewicz-Waltz spodziewa się, że efektem uchwalenia zmian w podatkach będzie w najbliższym czasie uspokojenie na rynku walutowym. Przypomnijmy, że jednym z rezultatów politycznej burzy wokół podatków był spadek wartości złotego. Robert Gwiazdowski uważa, że w ciągu dwóch najbliższych lat gospodarka nie odczuje pozytywnych efektów zmian w ustawach, bo są one zbyt skromne. Jak powiedział, można na to liczyć wówczas, gdy zostanie przeprowadzona gruntowna reforma systemu. Taką reformę, jego zdaniem, zapowiadała "Biała księga", którą wicepremier Leszek Balcerowicz prezentował przed rokiem. - Wówczas argumenty wicepremiera, np. o wzroście liczby miejsc pracy, były uzasadnione. Ale od "Białej księgi" przeszliśmy długą drogę. Nie wierzę, żebyśmy mogli zaobserwować jakieś pozytywne zmiany już w przyszłym roku - uważa R. Gwiazdowski.Estonia bardziej odważnaZdaniem Witolda Orłowskiego, nowelizacja przepisów podatkowych nie wpłynie znacząco na przyszłoroczny budżet, choć nieco zmieni zasady pozyskiwania dochodów. Wejście w życie nowelizacji jest też ważne, gdyż zmienia filozofię systemu podatkowego. - Likwidacja ulg pozwoliła zmniejszyć stawki. To prawda, że zmiany te są skromne. Są one jednak na miarę naszych możliwości i trzeba było wreszcie kiedyś zacząć je wprowadzać - mówi W. Orłowski. Według R. Gwiazdowskiego, wprowadzając nowe przepisy polskie władze dają sygnał inwestorom, że chcą obniżać podatki i przeprowadzić reformę systemu podatkowego.- Może się jednak okazać, że będzie za późno. Kiedy my zastanawiamy się, czy obniżyć stawki w podatkach dochodowych, Estonia rozważa, czy w ogóle z nich nie zrezygnować - przypomina R. Gwiazdowski.
MAREK CHĄDZYŃSKI