Wbrew prezentowanej w ubiegły piątek sile byków, nie nastąpił szturm na rekord wszech czasów. Nie ma się co dziwić takiemu zachowaniu - wobec wyraźnego spadku zapału kupujących na rynkach zachodnich. Ostrożność w zakupach i zamykanie pozycji przez co bardziej nerwowych inwestorów jest naturalnym zjawiskiem. Co więcej, trzeba się liczyć z tym, że taki stan towarzyszyć nam może jeszcze do początków lutego, kiedy to Fed podniesie stopy. Dla perspektyw naszej giełdy takie zachowanie inwestorów jest zresztą dużo korzystniejsze niż ostre ruchy rynku w górę.Obserwując wciąż wysokie obroty na GPW, można zauważyć zmiany w "popularności" części papierów, wskazujące na trwające intensywne procesy przebudowy w portfelach inwestorów. Biorąc pod uwagę już zrealizowane spadki cen, na dokończenie tej operacji nie zostało już zbyt wiele czasu, bo realna skala możliwej przeceny co bardziej atrakcyjnych walorów nie jest już duża. Wśród modnych spółek duże grono stanowią firm już zajmujące się lub mające w planach zajęcie się internetem. W przeciwieństwie do modnego w poprzednich latach poszerzania działalności o developerkę, usługi internetowe mogą dla sporej części spółek stać się na długo złotym interesem, takim jak dwadzieścia lat temu stały się komputery osobiste. W sytuacji gdy dostęp do technologii jest dość łatwy, o sukcesie przesądzą indywidualne atuty poszczególnych firm. To one zdecydują, które spółki odniosą sukces i po ich ocenie inwestorzy myślący nad tym, w co ulokować jeszcze wolne środki, powinni zastanowić się, czy nie uzupełnić portfeli zanim rynek znów ruszy w górę.