Głośna sprawa BIG Banku Gdańskiego ujawniła ułomność instytucji jednoosobowych spółek Skarbu Państwa w przypadkach, gdy interes Skarbu Państwa jest sprzeczny z interesem spółki. Zarządy takich spółek są stawiane wobec dylematu, czy realizować interes spółki, czy jej właściciela. Instynkt samozachowawczy każe dawać pierwszeństwo interesowi właściciela, ale nie jestem przekonany, że jest to najlepsze wyjście.Cały kłopot bierze się z faktu, że spółki Skarbu Państwa są nienaturalnymi tworami. Mało kto pamięta, jaki był powód tworzenia takich spółek. Na początku transformacji wymyślono tę przejściową formę firm państwowych, zwaną też komercjalizacją, w celu umożliwienia przeprowadzenia elementarnej restrukturyzacji przedsiębiorstw państwowych przed ich prywatyzacją. Ustalono wówczas, że jednoosobowa spółka Skarbu Państwa może istnieć tylko 2 lata, po czym musi nastąpić jej prywatyzacja. Co ciekawe, system ten w początkowym okresie transformacji skutecznie działał.Po pewnym czasie okazało się, że dla wielu spółek niewystarczający jest okres dwóch lat na przygotowanie się do prywatyzacji. Rada Ministrów wyrażała zatem każdorazowo zgodę na przedłużenie okresu istnienia spółek Skarbu Państwa. Koalicja lewicowa wpadła na racjonalizatorski pomysł i umożliwiła trwanie spółek Skarbu Państwa po wieczne czasy - wprowadzono tak zwaną ustawę o powszechnej komercjalizacji.Został zatem utworzony system obcy logice wolnego rynku, w którym państwowe de facto firmy działają na zasadach zbliżonych do reguł firm komercyjnych, ale nie do końca. Muszą bowiem wykonywać wolę swojego właściciela, nawet jeżeli jest to sprzeczne z ich własnym interesem.Brak konsekwencji w realizacji prywatyzacji w drodze komercjalizacji przedsiębiorstw państwowych, utrzymywanie permanentnie formy, która była tworzona jako przejściowa, mści się teraz okrutnie. Spółki Skarbu Państwa uczestniczą bowiem w grze rynkowej, kupują i sprzedają udziały w przedsiębiorstwach prywatnych, zagranicznych i innych państwowych spółkach. O konflikt interesów jest tym łatwiej, im bardziej sytuacja własnościowa się komplikuje.Sprawy komplikuje fakt, że interes Skarbu Państwa pozostaje czasami zagadką dla statutowych organów spółki. Kilka lat temu zasiadałem w radzie nadzorczej pewnej spółki Skarbu Państwa, wówczas jeszcze reprezentowanego przez Ministerstwo Przekształceń Własnościowych. Działania MPW wobec tej spółki z mojego punktu widzenia były sprzeczne z interesem tej spółki, nie wspominając o zdrowym rozsądku. O strategicznych decyzjach prywatyzacyjnych MPW wobec tej spółki, rada nadzorcza dowiadywała się z gazet. Efektem działań MPW była jedna z najbardziej nieudanych w historii transformacji prywatyzacji dużej firmy państwowej z udziałem zagranicznego inwestora strategicznego. Wystarczy powiedzieć, że spółka, która zajmowała miejsce w pierwszej trzydziestce rankingu największych przedsiębiorstw w Polsce, obecnie znajduje się poza wszelkimi rankingami największych firm.Instytucja jednoosobowych spółek Skarbu Państwa wymaga ponownego przemyślenia, najlepiej w gronie fachowców, a nie polityków. Trzeba ustalić bardziej przejrzyste reguły gry i określić granice swobody decyzji zarządów, zwłaszcza w uczestnictwie w zakupach akcji i udziałów innych podmiotów gospodarczych. Przekonanie, że zarządy spółek Skarbu Państwa myślą podobnie jak Skarb Państwa, jest złudne. Potrzebne są przejrzyste reguły gry, które wykluczą lub ograniczą możliwość powstawania konfliktów interesów.
Bohdan Wyżnikiewicz