Wciąż utrzymuje się olbrzymia zmienność cen akcji spółek TMT (technologie, media, telekomunikacja) na giełdach zachodnich. Nerwowa atmosfera panująca w Stanach Zjednoczonych i w Europie rzuca się również cieniem na polski rynek. Wobec braku istotnych czynników wewnętrznych, które mogłyby wpłynąć na obraz rynku, polska giełda biernie naśladuje ruchy amerykańskiego Nasdaq oraz europejskich indeksów spółek teleinformatycznych. Sytuacja na polskim rynku może się diametralnie zmienić w przyszłym tygodniu, kiedy to zaczną pojawiać się dane o inflacji i produkcji przemysłowej. Oczekiwania są dość pozytywne i może to mieć wpływ na poprawienie klimatu inwestycyjnego. Warto też zwrócić uwagę na fakt zbliżających się wyników finansowych spółek za pierwszy kwartał, które również powinny pozytywnie oddziaływać na polski rynek. Pierwsze wyniki powinny zacząć się ukazywać już pod koniec przyszłego tygodnia. Generalnie, te wszystkie czynniki mogą zwrócić większą uwagę na informacje płynące z polskiego rynku niż na sygnały zza oceanu, chociaż na pewno ruchy Nasdaq wciąż będą miały istotny wpływ na nasz rynek. Myślę, że w tej chwili największą bolączką rodzimego rynku jest nerwowość panująca na amerykańskim Nasdaq i znaczna przecena akcji amerykańskich spółek teleinformatycznych. W momencie gdy atmosfera w Stanach Zjednoczonych ulegnie poprawie, większą wagę zacznie się przywiązywać do czynników wewnętrznych, a te mogą wyglądać nie najgorzej.