Czekająca krótka sprzedaż
Mimo zdecydowanej przeceny wartości większości akcji, jaka obserwowana była wczoraj na GPW, inwestorzy mogliby sporo zarabiać, gdyby tylko rozpowszechniona była tzw. krótka sprzedaż, czyli umowy pożyczki papierów wartościowych.Niestety, zarówno inwestorzy jak i biura maklerskie cały czas oczekują na korzystną interpretację Ministerstwa Finansów w sprawie 2-proc. opłaty skarbowej. A szkoda, gdyż na rynku jest wielu długoterminowych inwestorów (chociażby fundusze inwestycyjne), którzy śmiało mogliby pożyczać papiery wartościowe, dając tym samym zarobić innym, tak jak np. miało to miejsce w przypadku pierwszej pożyczki.Pionierska transakcja krótkiej sprzedaży została już dokonana i dotyczyła papierów Elektrimu. Od DI BRE Banku pożyczyła je osoba fizyczna, będąca jednym z jego klientów. Umowę zawarto 24 marca br. na czas nieokreślony. Transakcja opiewała na blok o wielkości 250 akcji. Gdyby inwestor sprzedał walory na następnej sesji, następnie wstrzymał się z ich odkupieniem przez okres trzech tygodni, to do wczoraj zarobiłby brutto ok. 17%. Po odliczeniu prowizji maklerskich pozostałoby mu ok. 15,5%.Z informacji uzyskanych przez PARKIET wynika jednak, iż pionier krótkiej sprzedaży zrealizował swój cel inwestycyjny po paru dniach. ? Inwestor zyskał na tym kilka procent brutto, co po odliczeniu wszelkich obciążeń ? w tym opłaty skarbowej ? pozwoliło mu nieco zarobić ? powiedziała PARKIETOWI Barbara Tomczuk, dyrektor Departamentu Sprzedaży DI BRE Banku.
Adam Mielczarek