Pierwszy dzień notowań akcji T-Online

Na niemieckim Neuer Markt zadebiutowały w poniedziałek akcje spółki T-Online. Ta należąca do Deutsche Telekom firma świadczy usługi internetowe i pod względem liczby klientów (5,3 mln) ustępuje w skali światowej tylko America Online (24,5 mln). Pierwsze notowanie okazało się udane.

W pierwotnej ofercie publicznej akcje T-Online (Deutsche Telekom zdecydował się sprzedać 10% walorów) kosztowały 27 euro. Było to w dolnej granicy ustalonych wcześniej widełek 26?32 euro, co wynikało z ostatnich silnych spadków notowań spółek high-tech na giełdach, a w szczególności na Nasdaq. Gdy na domiar złego w piątek amerykański indeks stracił blisko 10%, nastroje wśród posiadaczy akcji T-Online stały się jeszcze mniej optymistyczne.Ostatecznie jednak wczoraj na początku notowań we Frankfurcie walory nowej niemieckiej spółki giełdowej, która będzie największa na Neuer Markt pod względem wartości rynkowej, kosztowały 29 euro, a więc o prawie 5% więcej niż w cenie emisyjnej, a później ich cena wzrosła powyżej 33 euro, co daje firmie kapitalizację blisko 36,5 mld euro.? Bardzo dobrze stało się, że cenę emisyjną ustalono w dolnej granicy widełek, Teraz bowiem widać, że dzięki temu znaleźli się chętni na te walory na giełdzie ? powiedział Bloombergowi Michael Trauth, z Baden-Württembergische Bank. Jego zdaniem, spółka nie musi podzielić losu innych spółek internetowych, których walory ostatnio tanieją, ponieważ stoi za nią potężny właściciel ? Deutsche Telekom. ? Może on skutecznie wspomóc T-Online w ekspansji poza granicami Niemiec ? dodał.Udany, jak na niekorzystne warunki panujące na giełdach, debiut T-Online tłumaczono ogromnym zainteresowaniem akcjami spółki w publicznej ofercie sprzedaży. Na 108 mln akcji przeznaczonych na sprzedaż zanotowano aż 20-krotną nadsubskrypcję. ? Wielu inwestorów nie dostało akcji, a uznając je za bardzo dobrą lokatę długoterminową kupowali je dziś na giełdzie ? powiedział Goetz Albert, analityk z Independent Research, który rekomenduje kupno akcji tej spółki. Dodał przy tym, że banki, które koordynowały ofertę sprzedaży firmy internetowej, były zainteresowane, aby utrzymać cenę akcji podczas pierwszych sesji na wysokim poziomie.

Ł.K.