Dekoniunktura odstraszy OFE?
Publiczna oferta Netii ma spore szanse powodzenia wśród OFE. Za zakupem akcji tej spółki przemawia jej wielkość oraz rodzaj prowadzonej działalności. Jednak fundusze mogą się wstrzymać z zakupami, jeśli sytuacja na giełdzie będzie się pogarszać.KPWiG w środę dopuściła do obrotu publicznego firmę telekomunikacyjną Netia Holdings oraz developera Globe Trade Center. Zarządzający OFE bardziej zainteresowani wydają się Netią.? Podaż akcji z sektora telekomunikacyjnego jest niższa niż z budowlanego ? powiedział Paweł Homiński, zarządzający portfelem akcji w PTE Dom. ? Tam można wybierać.Za Netią przemawia także jej wielkość. Jej akcje notowane są na Nasadaq. W środę ich cena osiągnęła 28,5 dolara, co daje kapitalizację spółki na poziomie 755,1 mln dolarów, czyli ponad 3,15 mld zł. Na GPW jest tylko osiem spółek, których wycena rynkowa jest wyższa. Daje to szansę Netii na spory udział w indeksie. Tymczasem fundusze od zawsze deklarowały, iż najbardziej interesują je inwestycje w duże spółki, a poza tym ? wiele inwestuje według składu WIG.Zdaniem Dawida Sukacza z PTE Commercial Union, problemem Netii może być wysoka wycena. Tymczasem spółce brakuje niektórych atutów, chodzi przede wszystkim o licencję na telefonię komórkową. Inne duże spółki telekomunikacyjne z GPW ? TP SA oraz Elektrim ? mają już swój udział w tym sektorze rynku. D. Sukacz jednak pozytywnie ocenia strategię Netii oraz fakt, iż zarządza nią zachodni management.To ? zdaniem D. Sukacza ? jest także plusem GTC, choć podstawowy problem tej spółki wiąże się z jej wyceną, a konkretnie ? jej projektów developerskich.Jednak inwestycje OFE w te emisje w znacznym stopniu zależą od koniunktury na GPW. Paweł Homiński wskazuje, iż istnieje możliwość zmiany średnioterminowego trendu na rynku na spadkowy, co może odstraszyć fundusze od inwestowania w akcje w ofercie publicznej. Jego zdaniem, dekoniunktura może potrwać kilka miesięcy i po tym okresie akcje obu spółek mogą być tańsze niż w chwili debiutu. W rezultacie fundusze mogą zdecydować się na odczekanie tych kilku miesięcy, aby kupić walory na dnie dołka.
Marek Siudaj