Wczorajsza sesja nie przyniosła zasadniczych zmian na rynku, co nie stanowi zaskoczenia w obliczu kolejnego wydłużonego weekendu i związanego z tym braku możliwości reakcji na wydarzenia na giełdach światowych. Mimo iż uczestnicy rynku nie kopiują już niemal dokładnie zachowań zwłaszcza amerykańskich inwestorów, to jednak nie można pomijać wpływu pojawiających się z większym bądź mniejszym nasileniem zależności w tym względzie. Jako przykład może posłużyć chociażby czwartkowy 2,7-proc. spadek subindeksu teleinformatycznego, który mógł być następstwem ponad 2-proc. spadku rynku Nasdaq. Efektem takiego rozwoju zdarzeń jest natomiast pozostawanie warszawskiego parkietu w krótkoterminowym trendzie spadkowym, choć w dalszym ciągu ze względu na znacznie zmniejszoną aktywność inwestorów, trudno jednoznacznie oceniać obecnie rzeczywistą siłę stron rynku. Sytuacji nie rozjaśniła również prezentacja ostatnich danych makroekonomicznych. Niezadowalający jest zwłaszcza niewielki spadek inflacji i słabnące tempo wzrostu produkcji przemysłowej, sugerujące spadek gospodarczej aktywności. Być może właśnie ten ostatni element stał się jednym z czynników, które powstrzymały Radę Polityki Pieniężnej przed podjęciem decyzji o podwyżce stóp procentowych, mimo że osiągnięcie zakładanego celu inflacyjnego jest zagrożone. Trzeba jednak również zaznaczyć, że Rada podtrzymała swoje wcześniejsze restrykcyjne nastawienie w polityce pieniężnej.