Dwa tygodnie po publikacji informacji o najsilniejszym od 5 lat miesięcznym wzroście wskaźnika inflacji bazowej (core rate) w USA w czwartek o godz. 14.30 rynki zostały zmrożone informacją o najsilniejszym od III kw. 1989 roku 1,4-proc. wzroście wskaźnika kosztu zatrudnienia (Employment Cost Index, ECI), który miał miejsce w I kw. br. W skali roku wzrost ECI wyniósł 4,3% i był najwyższy od IV kw. 1991 r. Na dodatek, inwestorzy zostali uraczeni informacją o najsilniejszym od I kw. 1983 roku wzroście wydatków konsumpcyjnych w USA w I kw. (+8,6%). Tak więc po potwierdzeniu faktu przyspieszenia tempa wzrostu cen w USA, tym razem mamy sygnał narastającej presji płacowej. Czwartkowe dane ponownie zdecydowanie zwiększają prawdopodobieństwo podwyżki stóp o 0,5 pkt. proc., której część członków FOMC domagało się już w lutym. Gdy półtora roku temu Fed trzema kolejnymi obniżkami stóp procentowych ?ratował świat?, realne podstawowe stopy wynosiły 3,1%, a gdy w czerwcu 1999 r. ogłoszono sukces tej interwencji ? 2,7%. Obecnie wysokość realnego (po uwzględnieniu 3,6% na koniec marca inflacji) oprocentowania funduszy federalnych wynosi 2,2%. Tak więc po 10 miesiącach podwyższania stóp Fed doprowadził do... spadku realnego kosztu pozyskania pieniądza, a zatem poluzowania polityki pieniężnej. Nie można się będzie zatem specjalnie dziwić, jeśli 16 maja FOMC podniesie stopy o 50 pb i pozostaje mieć nadzieję, że reakcje rynków akcji na świecie nie będą miały przesadnie negatywnego charakteru.