Rynki zagraniczne
Po silnych spadkach byki próbują odrabiać straty na czołowych rynkach świata. Atmosfera w dalszym ciągujest bardzo nerwowa, a wskaźniki mierzące zmienność kursów osiągają najwyższe poziomy od października1999 r. Na Wall Street panuje równowaga między popytem i podażą, w trendzie bocznym porusza sięrównież Nasdaq.
AmerykaWysoką zmienność kursów bardzo dobrze widać na przykładzie największej giełdy świata. Dow Jones od połowy stycznia, kiedy ustanowił rekord na poziomie 11 723 pkt., ?miota się? między 11,5 a 10 tys. pkt. W ostatnich czterech tygodniach na giełdzie dochodziło aż trzy razy do gwałtownych zwrotów, dlatego analiza krótkoterminowa tak emocjonalnego rynku jest bardzo utrudniona. W dłuższej perspektywie przewagę w dalszym ciągu mają byki. Wykres indeksu znajduje się wewnątrz pięcioletniego kanału wzrostowego, którego dolna linia wyznacza wsparcie w okolicach 9700 pkt. Dopiero ewentualne przełamanie tej bariery popytowej mogłoby przechylić szalę na korzyść niedźwiedzi. Największy niepokój posiadaczy akcji może budzić kształtująca się od maja 1999 r. formacja rozszerzającego się trójkąta. Zarówno w klasycznej analizie technicznej, jak i teorii fal formacje takie uważa się za końcową fazę hossy. Na razie jednak nic nie stoi na przeszkodzie, żeby indeks ponownie osiągnął górne ramię opisywanej figury, znajdujące się na wysokości 12,2 tys. pkt.Dość poprawnie prezentuje się wskaźnik S&P 500. Wprawdzie, od kiedy pod koniec marca ustanowił rekord na poziomie 1527,5 pkt., kontrolę nad rynkiem przejęły niedźwiedzie, czego efektem był prawie 200-pkt. spadek wskaźnika. Ale wykres indeksu obronił się przed pogłębieniem zniżki na długoterminowej linii trendu i od kilku sesji byki starają się odrobić straty. Wprawdzie do historycznego maksimum brakuje jeszcze ok. 70 pkt., ale wobec korzystnego dla posiadaczy akcji trendu długoterminowego, można mieć nadzieję, że poziom ten zostanie osiągnięty.Od października zeszłego roku do początku marca Nasdaq był najsilniejszym amerykańskim rynkiem. Teraz jest giełdą zdecydowanie najsłabszą, a ponad 30-proc. marcowe załamanie jest największą korektą w latach 90. Choć w analizach komentatorzy wystrzegają się raczej słowa ?krach?, jednak nie ulega wątpliwości, że właśnie z czymś takim mieliśmy do czynienia. Niestety, nie należy oczekiwać, że to już koniec bessy. Z punktu widzenia analizy technicznej, rynek znalazł się w trendzie bocznym, który na razie sprawia wrażenie jedynie korekty wcześniejszych spadków. Znaczniejszych wzrostów będzie można spodziewać się tylko wtedy, jeśli bykom uda się pokonać poziom szczytu z 18 kwietnia (3793 pkt). Na zamknięcie sesji czwartkowej wartość indeksu Nasdaq Composite wyniosła 3715 pkt. O powrocie do trendu spadkowego będzie można mówić w przypadku zniżki poniżej 3321,3 pkt.EuropaPodobnie jak za Atlantykiem, również na giełdach ze strefy euro trwa zacięta walka między bykami i niedźwiedziami. Na rynku we Frankfurcie, po okresie wyraźnej dominacji podaży, do głosu zaczyna dochodzić popyt, giełda w Paryżu porusza się w trendzie bocznym, natomiast notowania w Londynie od trzech tygodni spadają.Zdecydowanie najbardziej interesująco z punktu widzenia analizy technicznej prezentuje się giełda we Frankfurcie. W czasie trwającej od początku marca korekty wartość indeksu Xetra DAX spadła o ponad 10%, ale wydaje się, że niekorzystny trend właśnie zakończył się. Na wykresie wskaźnika ukształtowała się bowiem formacja klina zniżkującego, która w przypadku gdy poprzedzał ją wzrost, zapowiada kontynuację wcześniejszej tendencji. Wybicie z niej nastąpiło na początku tygodnia, a ważność figury potwierdza ruch powrotny, który zatrzymał się dokładnie na przełamanym wcześniej oporze. Zgodnie z analizą techniczną, należy obecnie spodziewać się zwyżki przynajmniej do początku formacji, czyli do rekordowego poziomu 8064,9 pkt.Rynek w Paryżu od początku marca porusza się w trendzie bocznym. Giełda w miarę bezboleśnie przetrwała spadki za Atlantykiemindeks CAC-40 znajduje się niecałe 5% od rekordu wszech czasów. Granice trendu bocznego wyznacza z jednej strony wsparcie na poziomie 6 tys. pkt., natomiast opór ? wartość 6600 pkt. Dopiero przebicie którejś z tych wysokości powinno zaowocować wykształceniem się trwałej tendencji. Ponieważ konsolidację poprzedzał rynek byka, większe jest prawdopodobieństwo, że wybicie nastąpi górą.Na giełdzie w Londynie przewagę w krótkim terminie mają niedźwiedzie. Po ukształtowaniu na przełomie marca i kwietnia formacji głowy i ramion indeks FT-SE 100 porusza się w trendzie spadkowym. Ale zasięg spadku wynikający z wysokości formacji został już zrealizowany, bykom udało się również obronić wsparcia w okolicach 6 tys. pkt. Dzięki temu na rynku utrzymał się długoterminowy trend boczny. Dopóki nie zostanie przełamane wsparcie na wysokości 6 tys. pkt. lub opór na poziomie 7 tys. pkt., dopóty można oczekiwać, że na giełdzie w Londynie często będzie dochodziło do gwałtownych zwrotów, a wyraźne trendy będą miały jedynie krótkoterminowy charakter.AzjaWyraźnie pogorszyła się koniunktura na najważniejszych giełdach azjatyckich. Zarówno indeks Hang Seng, jak i Nikkei 225 znajdują się w silnych krótkoterminowych trendach spadkowych.W czasie ostatnich dwóch tygodni Nikkei 225 stracił prawie 3 tys. pkt. i zamknął sesję piątkową na poziomie 18 020 pkt. To najniższa wartość wskaźnika w tym roku. Oczywiście, tak znaczy spadek, spowodowany głównie zawirowaniami na scenie politycznej, nie pozostał bez wpływu na sytuację techniczną. Przede wszystkim została przełamana główna linia trendu, która wyznaczała tempo zwyżki od października 1998 roku. Zgodnie z analizą techniczną, należy teraz spodziewać się korekty całego wzrostu, co oznacza, że bessa w Japonii znajduje się dopiero w początkowej fazie. Najbliższe istotne wsparcie można wyznaczyć na poziomie 17 tys. pkt.Równie gwałtownie spadały w kwietniu notowania akcji na rynku w Hongkongu. Przed dwoma tygodniami Hang Seng zamknął sesję na poziomie 14 763 pkt., co było najniższą wartością indeksu w tym roku. Fala wyprzedaży nie była tak destrukcyjna z punktu widzenia analizy technicznej, jak na giełdzie w Tokio. Bykom udało się bowiem utrzymać wykres indeksu powyżej głównej linii trendu, co pozwala na optymistyczną prognozę na najbliższe tygodnie. Absolutnie nie można wykluczyć nawet takiego scenariusza, że Hang Seng pobije swój rekord wszech czasów (18 301 pkt.) z końca marca.
TOMASZ JÓŹWIK